Dawcy prawa
Dawcy prawa, zwani czasami prawodawcami, wywodzą się skąd? Z ludu prostego, miernego, rzadko wiernego. Nie zawsze, skądże. Istnieją jakże chlubne wyjątki, na przykład niezapomniany ten, jak mu było… no, mniejsza z tym.
I tacy dawcy prawa są. Tak po prostu – kiedyś wybrani, od koryta granatem oderwać się nie dadzą. No ale, ku uldze co poniektórych wyborców, przytrafia się, że umierają.
Kadry stale są odnawiane.
Najzabawniejsze jest, gdy ogląda się narodziny takich ludzi. Jak starają się zaistnieć, produkują się w sieci (bo teraz młodzi, to wiadomo gdzie się produkują), starają się błysnąć.
I błyszczą.
Ostatnio czytałem sobie, nazwijmy to – do poduszki, takie wypociny wanna-be radnego. Język polski nie jest najprostszym językiem na tej ziemi, ale do rwy kulszowej nędzy trzykrotnie odtrąbionej na porannym apelu strzelców pierdnięcie-granatowych, nie jest to chiński!
Nie ośmieszajcie się, drodzy przyszli prawodawcy, nauczcie się pisać po polsku. A tych co potrafią – zapraszam na forum Giżycko.
Natomiast ja idę do łóżka z żoną. Wolę być dawcą spermy.
Tagi: Dawca, Forum Giżycko, Giżycko, Granat, Internet, Język, Kadra, Koryto, Mazury, Poduszka, Polityka, Prawo, Prawodawca, Radny, Sieć, Urodziny, Wyborca, Wyjątek, Wypociny
Zostaw komentarz