Serial Przystań w Giżycku

No, to miasto dorobiło się własnego serialu. Nie w sensie, że miasto go nakręciło, ale w sensie, że wzięło udział jako plener do zdjęć a podobno i jako wsparcie finansowe (za nadużywanie nazwy Giżycko).

Wczoraj wieczorem, to jest 16 września, TVP wyemitowała pierwszy odcinek serialu Przystań, pt. “Anka“.

Zacznę może od opisania scenariusza. Jest tak płaski i blady, że gdyby go w ogóle nie było, to nie raczyłbym się nawet zdziwić. Szczególnie rozbawiło mnie w napisach końcowych “scenariusz ktoś tam, według pomysłu kogoś tam”. Zastanawiam się, gdzie ten pomysł przepadł. Fabuła jest tak wciągająca jak odkurzacz przełączony na odwrotny ciąg, bo nawet wyłączone mają większy.

Co lepsze – akcja jest przewidywalna jak pijana siedemnastka na imprezie, której szósty raz podwija się spódnica. Siódmy będzie, mur beton, choćby na szczęście. Niektórzy wzruszają się niepełnosprawnym ratownikiem WOPR, który, aby na pewno nikt nie przegapił w którą stronę akcja pójdzie, już sugeruje, że na pewno z wózka wstanie. Może dopiero w 13 odcinku (podobno tyle ma być), może wcześniej. Ale wstanie.

Pal diabli scenariusz, nie ma w końcu o czym mówić. Zabierzmy się za “efekty specjalne”. Fale robiły przepływające jednostki, każdemu kto choć raz był na wodzie musi to się rzucać w oczy. Wywrócony jacht, choć operator stara nas się przekonać iż jest na środku jeziora (a może i był), wywrócono na, mniej więcej, jednym metrze. Kobieta i mężczyzna, którzy usiłują udawać iż przy nim pływają, musieli się nieźle natrudzić.

No i ten nieszczęsny WOPR. Bezkompromisowe chłopaki i dziewczyny, którzy tam służą i służyli również filmowcom, z pewnością nauczyli się słowa kompromis. Akcje są przeprowadzane nieporadnie, nie tak jak powinny i w ogóle – niby to ma pokazać sprawność a pokazuje kompletny brak umiejętności. Rozumiem, że działania te mogą wydawać się profesjonalne oglądającym to dzieciom z przedszkola ale nie komuś, kto COKOLWIEK wie o wodzie, pierwszej pomocy i tym podobnych.

W zasadzie serial kojarzy mi się z parodią Słonecznego patrolu. I byłaby to parodia dobra, ale niestety – hermetyczna. Bo trzeba wiedzieć parę rzeczy, aby to bawiło. Dlatego ni pies z tego, ni wydra. Albo należało dodać parę żartów sytuacyjnych i zabawnych dialogów, albo… zrobić coś, co nie wygląda jak parodia.

A propos wspomnianego Słonecznego patrolu – tam przynajmniej można było sobie popatrzeć. Tutaj też usiłowano wsadzić “momenty”, no ale są takie, jak i cały serial – kiepskie. Jeden fajny tyłek przez parę sekund i adieu.

Nie polecam filmu ze względu na jakiekolwiek walory, z jednym wyjątkiem – te cholerne Mazury, nawet w takim gniocie, pozostają piękne.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,


milka
18 Wrzesień 2009

Nic dodać, nic ująć.


lukasz
18 Wrzesień 2009

Dziękuję :)
Ja co prawda już coś bym dodał, ale nie chcę być niecenzuralny na własnym blogu…


milka
23 Wrzesień 2009

Że serial jest kiepskawy to mówić nie trzeba. Niedociągnięcia merytoryczne widzę nawet ja – laik żeglarski, któremu trzeba było wytłumaczyć co to jest flauta :P
Ale dziwi mnie tylko jedno – te porównania do “Słonecznego patrolu”. Dopóki nie przeczytałam tego w różnych tekstach w życiu nie przyszłoby mi to do głowy.
Jak można porównywać filmik kręcony na Mazurach do wielkiej produkcji (nie ulega wątpliwości, że serial dorósł niemal do miana kultowego) ze słonecznych i gorących plaż za oceanem?? W takim przypadku nic dziwnego, że wszelkie porównania wypadają blado na naszą niekorzyść… Ale, jak dla mnie, sam fakt próby porównywania jest bezsensowny.
Ja oglądałam ten serial tylko i wyłącznie po to, aby zobaczyć co w nim będzie z Giżycka, jak zostanie ukazane i zawarte. Cóż, pod tym względem jestem mile zaskoczona, bo akcentów giżyckich jest mnóstwo (nie spodziewałam się wręcz, że tak dużo ich będzie). Ja, jako mieszkanka Giżycka, tym bardziej, bo rozpoznaję miejsca. Ale nawet człowiek nie wiedzący o istnieniu naszego miasteczka zostanie szturchnięty ’szpilką Giżycko’. Pod tym względem jest naprawdę ok :)
No i jak to trafnie nazwałeś “te cholerne Mazury, nawet w takim gniocie, pozostają piękne.” ;)


lukasz
23 Wrzesień 2009

O przepraszam, ja porównywałem do PARODII “Słonecznego patrolu” a nie do serialu jako takiego. Parodii ubogiej, rzecz jasna.


marcin
3 Styczeń 2010

Ja seriali w ogóle nie oglądam, ale Przystań wchłonąłem w jeden weekend całą. Powiem tak: może i jest kiepsko kręcony, może i przewidywalny, efektów specjalnych jakiś nie ma, za to ściemy jest wiele, ale serial jest zaj..isty!!:)Jest to coś innego niż te wszystkie tasiemce w stylu m jak miłość i plebanii. Z niecierpliwością czekam na drugi sezon:)


lukasz
12 Styczeń 2010

Czy taki …isty on jest, to ja nie wiem.
No bo co w nim jest takiego? Ale tak konkretnie? Bo minusy wymienić jest łatwo, a plusy?
O właśnie.
Ale Mazury, to jednak Mazury. Giżycko, to jednak Giżycko. Niech tam sobie będzie i drugi sezon :)



Zostaw komentarz