Policja na wakacjach
Oczywiście tytuł… nie oddaje do końca rzeczywistości. Akcja telewizji nazywała się “Bezpieczne wakacje“. Akcja była naprawdę fajna, a najlepiej chyba bawiły się ogladające to dzieci, oraz uczestnicy… Szczególnie, że wiedzieliśmy ile trzeba było włożyć potu i pracy w przygotowanie – i ile dzięki temu wynikło zabawnych sytuacji. I jak to nieprzyjemnie jest, gdy n-ty raz zaciskają się kajdanki na rękach… A biorąc pod uwagę, że moje łapy są raczej duże i że nikt się nie bawił w blokowanie kajdanek przed dalszym zaciskaniem… Ale nie narzekam! Było świetnie.
Oczywiście opis byłby niczym bez odpowiedniego przekazu wizualnego, oto i film:
W ramach owej pięknej akcji, giżycka policja*, wraz z jednostką wojskową**, przychodnią wojskową***, WOPR-em**** i takim jednym podłym cywilem (znaczy się – ze mną) dały pokaz… właściwie tak do końca to nie wiadomo czego. Ogólnie – sprawności działania.
Plan gry był następujący – na plażę wjeżdża samochód i ścigający go radiowóz. Bandyci z samochodu ostrzeliwują radiowóz. Zatrzymują się no i tak – jeden bandyta jest raniony (ten, co strzelał z jadącego auta), jeden ucieka (ten, co prowadził), drugi – cymbał – się ostrzeliwuje (to ja grałem cymbała! – i darujcie sobie komentarze, że specjalnie nie musiałem się wysilać). Ranny sobie leży i się wykrwawia, uciekinier wsiada na zdobyczny skuter i odjeżdża w jezioro no a cymbał się strzela z policją. Na jeziorze sceny jak z filmu akcji – policja i WOPR zatrzymują skuter, wyciągają uciekiniera z wody no i jest uratowany ale za to aresztowany. Bandzior strzelający po rzuceniu przez policję granatu***** usiłuje uciec samochodem, ale dzielni policjanci wyciągają go z fury i zakuwają w kajdanki. Nawiasem mówiąc, w ferworze wyciągania zarwałem kolanem w twarz – jak widać policja potrafi dać w mordę naprawdę przypadkowo i nie żeby się starała. W końcu koledzy!
Gdy bandzior już skuty, wojsko zabiera rannego na ponton no i jest po wszystkim. Rozjeżdżamy się do domów… No, może nie tak do końca do domów, ale wiadomo o co chodzi. A na końcu happyend – uwolnienie.
**) Jest mi niewymownie przykro, ale nie zapamiętałem numeru;
***) Wojskowa Specjalistyczna Przychodnia Lekarska w Giżycku;
****) WOPR Giżycko
*****) zepsuł ten dym, cholera, ujęcia
Zostaw komentarz