preload
cze 01

Prezes Fundacji Filmowej Armii Krajowej Tadeusz Filipkowski wysoko ocenił film Ryszarda Bugajskiego “Generał Nil” o Auguście Emilu Fieldorfie. Taką wiadomość przeczytałem i nie skomentuję jej – bo nie oglądałem filmu. Więc nie będę ściemniał, że wiem o czym mówię.

Jednak obejrzałem ulotkę reklamową (zresztą to właśnie ona mnie zniechęciła do oglądania, jeśli mam być szczery) i ją skomentuję bez przyjemności ale za to obszernie. Aby obraz komentarza był pełny, muszę jeszcze wspomnieć o następujących słowach pana Filipkowskiego “Odchodzą świadkowie, a brakuje wiedzy. Tej wiedzy, która przez kilkadziesiąt lat była zakazana lub przekłamywana”. To będzie doskonałym mottem komentarza.

Daruję sobie idiotyczne komentowanie wstępu ulotki (“Nie da się zabić legendy”) słowami typu “a podobno ‘komuniści’ go powiesili” bo jasnym jest, że chodzi o przenośnię. Nic z tych rzeczy. Skupimy się na kolejnych odkrywczych myślach twórcy ulotki.

“[...] człowieka, który dowodził największymi akcjami bojowymi w czasie II-giej Wojny Światowej”. Otóż nie dowodził, tylko planował i organizował. No i, nic nie umniejszając tym akcjom, za które część im i chwała (no, w każdym razie za większość) ale były to co najwyżej największe akcje bojowe AK. Bo w trakcie II-giej Wojny Światowej, tak się głupio składa, bywały akcje bojowe w które wmieszane było więcej żołnierzy niż taka AK i AL miały razem. Taki tam drobiazg, ot, niewinne przekłamanie.

“Wybitnej, niesłusznie skazanej na zapomnienie postaci Polskiego Państwa Podziemnego” (pisownia oryginału). Że wybitnej to się zgodzę – generał Nil był na tyle rozsądny, że był przeciwny rozpętywaniu Powstania Warszawskiego. Ale to skazanie na zapomnienie… Pewną ciekawostką jest fakt, że i teraz NIEKTÓRE z elementów życiorysu są mało eksponowane – jak choćby sprzeciw przeciwko wzmiankowanemu Powstaniu. Kiedyś też NIEKTÓRE fakty były przemilczane – no ale to be i fe.

Ulotka reklamująca film

Ulotka reklamująca film

No to jak to było z tym zapomnieniem?
Wyrok (kara śmierci przez powieszenie), oficjalnie, miał być wykonany 24 lutego 1953 roku, o godzinie 15. Prawdopodobnie został wykonany właśnie wtedy (no bo niby dlaczego nie), oficjalne potwierdzenie wykonania wyroku śmierci wystawiono 9 marca 1957 roku. Niewątpliwie był to mord sądowy, niewątpliwie na osobie niewygodnej dla państwa. Nikt temu nie zaprzecza teraz i…

No właśnie. Ryszard Bugajski, reżyser, na ulotce pisze “Dopiero w wolnej Polsce mogłem o tym opowiedzieć”. Pewnie odzyskał mowę, albo co. Postępowanie rehabilitacyjne generała “Nila” wznowiono w 1957 roku. Sąd Najwyższy PRL uchylił poprzedni wyrok a 4 lipca 1958 r. Prokuratura Generalna umorzyła postępowanie karne “wobec braku dowodów winy”. Oczywiście można się czepiać, że “brak dowodów winy” to żadna rehabilitacja. 7 marca 1989, również Prokuratura Generalna, stwierdziła “iż podstawą umorzenia jest stwierdzenie, iż August Emil Fieldorf nie popełnił zarzucanego mu czynu”. I to także jest decyzja polityczna, bo nie wierzę, że przeszło trzydzieści lat po wydarzeniach, ktokolwiek trudził się ustalaniem i stwierdzaniem. Po prostu tak wypadało. Tak jak wcześniej wypadało napisać o braku dowodów winy. A przecież to to samo, bo brak dowodów winy oznacza niewinnego. Słowa się tylko różnią – jedne i drugie są polityczne.

Władze PRL do 1989 r. nie wskazały miejsca pochowania, tak twierdzi IPN. Po 1989 też władze nie wskazały, bo go nie znają. Ciekawostką jest fakt, iż miejsce pochówku generała usiłował ustalić szef MON PRL-u, niejaki generał Jaruzelski… A ponieważ się nie udało, to powstała tablica z grobem symbolicznym na Powązkach. No ale, jak to mówią, nic nie wolno było mówić.

A co do sądów nad niewinnymi… Tak było, jest i będzie. Ot, weźmy przykład z nowego Wielkiego Brata i więzienia Guantanamo. Charles Stimson, zastępca sekretarza obrony ds. sądów wojskowych, mówi: “Ale co zrobić z prawie setką najgroźniejszych ludzi świata, którym nie zawsze można udowodnić winę?”. Ano właśnie, nie można udowodnić im winy…

Leave a Reply