preload
lip 10

Pani Monika Olejnik, w rozmowie z “Dziennikiem” wygłosiła takie oto zdanie “Pan Suski już do mnie nie przyjdzie. Pokazał, kim jest i nie widzę powodu, by zapraszać go po raz kolejny”. Spoko, to już sprawa pani Olejnik. Ja bym posła Suskiego nie zaprosił do siebie i wcześniej, ale widać to kwestia gustu.

A dlaczego to wszystko? Ano dlatego, że poseł Suski zapytany czy przyjmie koszulkę Radia Zet, stwierdził, że zawsze to kawałek materiału a podłogę w domu myć trzeba. Prawda, nie było to jakieś lotne, ciężko w ogóle w takiej odpowiedzi zauważyć choćby odrobinę myślenia, no ale, ostatecznie, co z tego?

Pani Olejnik stwierdziła, że sztandardem PiSu by u siebie podłogi nie myła. To pokazuje iż jest praktyczną kobietą, bowiem podłogę nieporównywalnie łatwiej myje się koszulką a nie sztandarem. Sztandary zazwyczaj bywają sztywne (to pewnie jakieś podświadome tęsknoty falliczne maszerujących pod nim samców) i się do tego po prostu nie nadają.

Jednakowoż robienie afery i obrażanie się na kogoś tylko za to, że nie jest w stanie wymyśleć jakiejś sensownej odpowiedzi jest śmieszne – przecież na dobrą sprawę wówczas nie zapraszanoby do rozmów nikogo – może poza generałem Jaruzelskim i panem Urbanem. Pierwszy wyróżnia się i myśleniem i kulturą osobistą, drugi myśleniem i wspaniałą bezczelnością – nic takiego by nie palnęli bo to po prostu nie ten poziom.

A może po prostu pani Olejnik nie podoba się podłoga (mnie akurat sufit, ale wiadomo – o gustach się nie dyskutuje) posła Suskiego i w związku z tym obraza. Gdyby poseł Suski popędził z koszulką szorować Belweder, albo chociaż Watykan – mogłoby być inaczej.

Leave a Reply