preload
wrz 25

Spotkała nas straszliwa tragedia, ogromne nieszczęście i podła zdrada. Nasz wierny i największy sojusznik, przewspaniałe Stany Zjednoczone Wszechświata wbiły nam nóż w plecy, przekręciły go kilka razy i naśmiewając się straszliwie, rżały w rytm Kalinki. Tak mniej więcej można by scharakteryzować panujące opinie na temat rezygnacji z tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach.

Co w tym jest śmiesznego? Kiedy ogłoszono tę decyzję, prasa i media zadrżały w prawie zgodnym (niektórzy się wyłamali, cześć im i chwała) chórze, piejąc unisono o zdradzie i wspomnianym wcześniej nożu w plecach. Aż się scyzoryk w kieszeni otwierał.

Do chóru spiesznie dołączyli politycy co poniektórych partii a więc media… No, co mogły zrobić media? Wczoraj wieczorem słucham sobie radia, gdzie dziennikarz z satysfakcją natrząsa się z tych pień. Jacy to politycy są śmieszni, jak to się okazało (w domyśle – głąby politycy właśnie zrozumieli), że USA ma nas głęboko tam, gdzie i my powinniśmy mieć ich. Dziennikarzowi przez łeb nie przeszło, że znajdzie się takie bydlę jak ja, które będzie pamiętało, że to samo radio, zaledwie kilka dni wcześniej, śpiewało w chórze z politykami.

A tarcza, oczywiście, do niczego nam potrzebna nie była. Bardzo dobrze, że jej nie będzie. I niech nikomu nie przejdzie przez myśl, że żałosne rakietopodobne Patrioty przed czymkolwiek by nas uchroniły. To badziewie nie każdego Scuda było w stanie zestrzelić. Topola M i S nawet by nie zauważyło, a Iskandera pewnie miałoby za Boga.

Leave a Reply