preload
mar 20

Na zachodnim wybrzeżu środkowej Afryki, w miejscowości Oklo (państwo, jak wskazuje tytuł, to Gabon) istniał kiedyś reaktor jądrowy. Teraz czytelników możemy podzielić na trzy grupy. Tych, co wiedzą o co chodzi – już serdecznie dziękujemy, nie macie co dalej czytać tego wpisu, poczytajcie sobie wiersze, historię Giżycka* lub pogadajcie z mieszkańcami na forum Giżycka.

Druga grupa, to ludzie ufni w potęgę człowieka i nowe technologie. Myślą sobie tak – jasne, francuzi albo amerykanie, a reaktor jądrowy postawili w Gabonie bo akurat tak im było wygodnie. Nawet jak wybuchnie, to przecież do nich nie dojdzie. Kwestia przesyłania tej energii pozostaje przy takim domniemaniu otwarta i raczej trudna do rozwiązania, ale co tam.

Grupa trzecia to wieczni malkontenci, którym łatwo przychodzi krytyka i myślą coś takiego – jasne, to w takim Oklo można było, w Afryce, rwa kulszowa, a w Polsce ciągle nie ma! Jest to myślenie o tyle błędne, że w Polsce są reaktory jądrowe – nie należy ich mylić z elektrowniami atomowymi.

Myślę, że nadeszła pora, aby czytelnicy z grupy dwa i trzy, dołączyli do pierwszej grupy. Czyli, o co chodzi…

W Oklo znajdują się bogate złoża Uranu, działa tam kopalnia owego promieniotwórczego gówna. Kiedyś, kiedyś, dawno temu (Wikipedia podaje, że dwa miliardy lat temu) działał tam… naturalny reaktor jądrowy. Francuscy uczeni odkryli (w roku 1972 gwoli kronikarskiej ścisłości), że zawartość Uranu-235 w Uranie-238 jest taka jak… w wypalonym paliwie jądrowym! Kolejne badania potwierdziły tezę, że dawno temu działał tam naturalny reaktor jądrowy – samoistna reakcja nuklerna, która trwała od stu tysięcy do pięciuset tysięcy lat.

Taka reakcja mogła zajść i była możliwa, gdyż zawartość Uranu-235 w rudzie była wyższa niż obecnie, wszystko z powodu połowicznego rozpadu Uranu-235, który jest krótszy niż Uranu-238 – kiedyś było go po prostu więcej i była to zawartość wyższa procentowo.

Można obliczyć kiedy zawartość Uranu-235 była wystarczająca dla zainicjowania takiej naturalnej reakcji – oraz do jej podtrzymania. Możliwe, że gdzie niegdzie też uda się odkryć podobne reaktory naturalne. Oczywiście to nie jedyna okoliczność, która sprzyjała powstaniu tamtego reaktora – kolejną rzeczą była rzeka. Rzeka nanosiła nowy Uran, dostarczając paliwa a jednocześnie działała jako chłodziwo – i interes działał jak złoto, znacznie przewyższając dzisiejsze reaktory zarówno pod względem średniej mocy jak i wydzielonej energii.

Można też tworzyć teorie, że jakaś cywilizacja, dwa miliardy lat temu… dobra, dobra, wiem.

*) To jest część pierwsza, ale są i następne: historia Giżycka część 2, historia Giżycka część 3 i czwarta część historii Giżycka. Pewnie będą jeszcze jakieś, ale może później.

One Response to “Reaktor jądrowy w Gabonie”

  1. Reaktor jądrowy w Gabonie « Blog dzielnego fistaszka Says:

    [...] wpisu została przeniesiona – naturalny reaktor jądrowy w Gabonie. « Spadek formy Jak hartował się Księżyc [...]

Leave a Reply