Taka gazetka Fakt “wyśledziła” przewodniczącego SLD, gdy ten raczył zeżreć obiad w hotelu Sheraton a po mieście raczył poruszać się Range Roverem. Szybko go wycenili na 450 tysięcy, bo jasnym jest, że rocznik miał wypisany na burcie a fakturę za wycieraczką.
Cóż w tych wydarzeniach tak oburzało “śledczych” Faktu? Ano to, że Napieralski ośmielił się wyskoczyć Roverem do Sheratona ze spotkania, na którym ujmował się za biednymi ludźmi w Polsce. Przemówienie pełne współczucia dla ubogich i tak dalej. A pan Kalita, rzecznik SLD jeszcze się z tego tłumaczył słowami “Pan przewodniczący spieszył się i musiał szybko coś zjeść”. Tak jakby cokolwiek wyjaśniały, nie?
Tylko zastanawiam się, po cholerę w ogóle szukać wyjaśnień? Czy posiadanie Citroena Picasso (bo Range Rover okazał się być autem kolegi) i jedzenie obiadu w Sheratonie automatycznie oznacza, że ktoś biednym nie współczuje? Jedzenie w barze mlecznym i poruszanie się Maluchem byłoby idiotyczną hipokryzją.
Ciekawi mnie, czym poruszają się dziennikarze Faktu i czy współczują biednym, tak swoją drogą.

Maj 5th, 2009 at 21:46
[...] Wpis został przeniesiony – Fakty Napieralskiego. [...]