preload
paź 22

No, może drobinkę przesadziłem. Kocham żonę, ale Daewoo darzę co najmniej sympatią. Do tego nie jest to bezpodstawne – mam Daewoo, dla ścisłości jest to Lanos. Kupiłem go w 1998 w polskim salonie, tak więc znam go “od urodzenia”. Samochód ma w tej chwili 11 lat (tak mniej więcej w październiku kupowałem, chyba 21 października) i 276 tysięcy kilometrów przebiegu.

I generalnie się nie psuje. Oczywiście co jakiś czas trzeba wymienić to klocki hamulcowe, to końcówki drążków (ech, te polskie drogi), filtry, olej i tym podobne materiały. Jednakowoż samochód jako taki, na większe wady nie cierpi – nawet silnik, co zakrawa na cud, biorąc pod uwagę, że to benzyna. No ale zawszę leję benzynę Pb98 Verva ze stacji Orlen i nie sprofanowałem auta gazem. Niektórzy mówią, że to wcale nie profanacja… No dobra, po prostu nie założyłem instalacji gazowej.

Raz przydarzyła mi się dosyć dziwna historia – silnik raz chodził na trzech cylindrach, raz na dwóch, a czasami wracał do czterech. Pojechałem do serwisu Daewoo, albowiem załatwiam tego sprawy tylko w serwisach autoryzowanych. Samochód został podłączony do komputera i usterka została zdiagnozowana – zepsuł się jakiś element elektroniczny przy silniku. Mechanicy za głowę się łapali, twierdząc, że wcześniej nie widzieli w ogóle ani jednej usterki akurat tej części. Ma się tego pecha.

Usterka została zdiagnozowana wczesnym wieczorem, następnego dnia część była. Została wymieniona i samochód pięknie chodził… Całe trzy dni. Ta część, co to wcześniej nie widzieli zepsutej, zepsuła się ponownie! Nowa! Na szczęście tym razem miałem ją na gwarancji… Następnego dnia samochód odebrałem. Chodzi bezproblemowo do dzisiaj, a było to dobre pięć lat temu. Taki przypadek – coś się psuje niezmiernie rzadko, a tu proszę – nówka po trzech dniach do wymiany. A ewentualnych niedowiarków z komentarzy zapewniam, że jestem ciekawski i bezwstydny – zawsze patrzę mechanikom na ręce i widzę co robią. Nie to, żebym był nieufny – po prostu jestem ciekawy i żądny informacji o świecie jaki mnie otacza.

A teraz do rzeczy, bo wyobraźcie sobie, że te akapity wcześniej to był tylko wstęp. W pracy używam samochodu służbowego i jest to Opel Astra, rocznik 2008. Młodziutki ten samochodzik psuje się wcale nie tak rzadko, jakby człowiek chciał. Nie to, żeby częściej stał na warsztacie niż jeździł – bo byłbym niewdzięczny tak pisząc. Ja konkretnie chciałem napisać o serwisie Opla.

Usterka zdiagnozowana w sobotę, lub poniedziałek rano – nie powiem dokładnie bo akurat służby nie miałem. Należy wymienić jakąś tam część, super. No i ile trzeba na nią czekać? Ano, do piątku. Prawie tydzień. W Daewoo, pięć lat temu, nie czekałem 24 godzin… No ale wiadomo, Daewoo to gówniana firma, jak to mówi “większość” a Opel to super niemiecki auta z zajefajnym serwisem.

Dlatego Daewoo kocham, Opel mi lata, nie powiem dosadnie gdzie. A żeby porównanie było uczciwe – oba serwisy w tym samym niewielkim, powiatowym miasteczku na Mazurach.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
wrz 10

Stacja telewizyjna, o której wcale nie zapomniałem, tylko pisać mi się nie chciało, mianowicie TVN24, ostatnio poinformowała o kolejnej “szokującej kampanii”. Zdarzyło mi się już o takiej pisać – idzie wiosna, będą warzywa. Uważałem ją za potrzebną. Obecną uważam za dużo mniej potrzebną, ale wcale nie z powodu przedstawianych tam treści.

Zacznę może od tego, jak ta kampania wygląda. Otóż są to filmy (trzy bodajże), które pokazują pary uprawiające seks. Seks, a nie sex, jak to co poniektórzy… Jak już człowiek zdąży się napalić i ma sam ochotę kogoś wziąć, to pokazują mordy mężczyzn – oczywiście charakteryzowane – Adolfa Hitlera, Józefa Stalina i Saddama Husajna. Czy też, jeżeli chcemy pisać prawidłowo i historycznie, Adolf Hitler (ten się jakoś nie zmienił, choć dziadek nazywał się Hüttler), Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili i Saddam Hussajn Abd al-Madżid al-Tikriti. No i oczywiście slogan – AIDS to masowy morderca.

AIDS to masowy morderca

AIDS to masowy morderca

Cóż z tego mogło wyniknąć? Jak zwykle – zbyt wiele. Film został stworzony przez niemiecką fundację – Regenbogen, czyli Tęcza. Tak to się trochę gejowsko kojarzy, ale para jest heteroseksualna. Pal to diabli, nie o tym mam pisać. Zaprotestowały “środowiska żydowskie” jak to nazwano w TVN24, pod postacią pana Stephana Kramera, sekretarza generalnego niemieckiej Rady Żydowskiej. Był “zaszokowany i zniesmaczony”. Ja też. Laski na tych filmach są odlotowe, a mordy facetów takie raczej odrażające. Tyle, że jemu chodziło o przyrównywanie AIDS do Holokaustu.

Jasnym jest, że i AIDS i Holokaust to dwie różne sprawy. I jeżeli ktoś uważa porównanie, które ma celowo przejaskrawiać za obraźliwe, to ja przepraszam, pytań nie mam. Ale swoją opinię to i owszem.

Uważam jednak, że ten spot rzeczywiście jest do dupy.

Po pierwsze, powinni zaprotestować Irakijczycy, że w jednym szeregu stawia się Saddama, któremu mimo wszystko daleko do występów Adolfa i Józefa.

Po drugie, powinny zaprotestować feministki, ponieważ spot pokazuje wyraźne, że to faceci zarażają, a one przecież też potrafią.

Po trzecie, powinni zaprotestować faceci, bo są niesłusznie szkalowani informacją, która może sugerować iż tylko oni zarażają.

Po czwarte, powinni zaprotestować spadkobiercy trzech wyżej wymienionych, albowiem AIDS nie jest aż tak skuteczne (m.in. rzadko zaraża przy pierwszym kontakcie).

Po piąte, powinny protestować organizacje gejów i lesbijek, że w filmie bezczelnie są pomijani na rzecz heteroseksualnych.

Po szóste, ja protestuję, bo takie fajne babki to ja powinienem posuwać, a nie jacyś słabo ucharakteryzowani faceci.

No i jeszcze to wspaniale, kochane, polskie społeczeństwo, które zdobyło się na jeden (!) komentarz pod materiałem o treści: “następny spot, który zakłamuje historię. jest rzeczą powszechnie wiadomą, że hitlerowi nie stawał”. Chciałbym zapewnić wszystkie panie, szczególnie te biorące udział w spocie, że mnie staje.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
cze 01

Prezes Fundacji Filmowej Armii Krajowej Tadeusz Filipkowski wysoko ocenił film Ryszarda Bugajskiego “Generał Nil” o Auguście Emilu Fieldorfie. Taką wiadomość przeczytałem i nie skomentuję jej – bo nie oglądałem filmu. Więc nie będę ściemniał, że wiem o czym mówię.

Jednak obejrzałem ulotkę reklamową (zresztą to właśnie ona mnie zniechęciła do oglądania, jeśli mam być szczery) i ją skomentuję bez przyjemności ale za to obszernie. Aby obraz komentarza był pełny, muszę jeszcze wspomnieć o następujących słowach pana Filipkowskiego “Odchodzą świadkowie, a brakuje wiedzy. Tej wiedzy, która przez kilkadziesiąt lat była zakazana lub przekłamywana”. To będzie doskonałym mottem komentarza.

Daruję sobie idiotyczne komentowanie wstępu ulotki (“Nie da się zabić legendy”) słowami typu “a podobno ‘komuniści’ go powiesili” bo jasnym jest, że chodzi o przenośnię. Nic z tych rzeczy. Skupimy się na kolejnych odkrywczych myślach twórcy ulotki.

“[...] człowieka, który dowodził największymi akcjami bojowymi w czasie II-giej Wojny Światowej”. Otóż nie dowodził, tylko planował i organizował. No i, nic nie umniejszając tym akcjom, za które część im i chwała (no, w każdym razie za większość) ale były to co najwyżej największe akcje bojowe AK. Bo w trakcie II-giej Wojny Światowej, tak się głupio składa, bywały akcje bojowe w które wmieszane było więcej żołnierzy niż taka AK i AL miały razem. Taki tam drobiazg, ot, niewinne przekłamanie.

“Wybitnej, niesłusznie skazanej na zapomnienie postaci Polskiego Państwa Podziemnego” (pisownia oryginału). Że wybitnej to się zgodzę – generał Nil był na tyle rozsądny, że był przeciwny rozpętywaniu Powstania Warszawskiego. Ale to skazanie na zapomnienie… Pewną ciekawostką jest fakt, że i teraz NIEKTÓRE z elementów życiorysu są mało eksponowane – jak choćby sprzeciw przeciwko wzmiankowanemu Powstaniu. Kiedyś też NIEKTÓRE fakty były przemilczane – no ale to be i fe.

Ulotka reklamująca film

Ulotka reklamująca film

No to jak to było z tym zapomnieniem?
Wyrok (kara śmierci przez powieszenie), oficjalnie, miał być wykonany 24 lutego 1953 roku, o godzinie 15. Prawdopodobnie został wykonany właśnie wtedy (no bo niby dlaczego nie), oficjalne potwierdzenie wykonania wyroku śmierci wystawiono 9 marca 1957 roku. Niewątpliwie był to mord sądowy, niewątpliwie na osobie niewygodnej dla państwa. Nikt temu nie zaprzecza teraz i…

No właśnie. Ryszard Bugajski, reżyser, na ulotce pisze “Dopiero w wolnej Polsce mogłem o tym opowiedzieć”. Pewnie odzyskał mowę, albo co. Postępowanie rehabilitacyjne generała “Nila” wznowiono w 1957 roku. Sąd Najwyższy PRL uchylił poprzedni wyrok a 4 lipca 1958 r. Prokuratura Generalna umorzyła postępowanie karne “wobec braku dowodów winy”. Oczywiście można się czepiać, że “brak dowodów winy” to żadna rehabilitacja. 7 marca 1989, również Prokuratura Generalna, stwierdziła “iż podstawą umorzenia jest stwierdzenie, iż August Emil Fieldorf nie popełnił zarzucanego mu czynu”. I to także jest decyzja polityczna, bo nie wierzę, że przeszło trzydzieści lat po wydarzeniach, ktokolwiek trudził się ustalaniem i stwierdzaniem. Po prostu tak wypadało. Tak jak wcześniej wypadało napisać o braku dowodów winy. A przecież to to samo, bo brak dowodów winy oznacza niewinnego. Słowa się tylko różnią – jedne i drugie są polityczne.

Władze PRL do 1989 r. nie wskazały miejsca pochowania, tak twierdzi IPN. Po 1989 też władze nie wskazały, bo go nie znają. Ciekawostką jest fakt, iż miejsce pochówku generała usiłował ustalić szef MON PRL-u, niejaki generał Jaruzelski… A ponieważ się nie udało, to powstała tablica z grobem symbolicznym na Powązkach. No ale, jak to mówią, nic nie wolno było mówić.

A co do sądów nad niewinnymi… Tak było, jest i będzie. Ot, weźmy przykład z nowego Wielkiego Brata i więzienia Guantanamo. Charles Stimson, zastępca sekretarza obrony ds. sądów wojskowych, mówi: “Ale co zrobić z prawie setką najgroźniejszych ludzi świata, którym nie zawsze można udowodnić winę?”. Ano właśnie, nie można udowodnić im winy…

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,