preload
lis 18

O pani minister Kopacz pisałem już dwa razy, o ile dobrze pamiętam. Za każdym razem w kontekście tzw. “pandemii świńskiej grypy”:
Minister Kopacz na wycieczce
Minister Kopacz podbija stawkę

Kiedy wirus świńskiej grypy trzymał się od Polski z daleka, mieliśmy jedno zachorowanie, media epatowały się takimi słowami jak pandemia, że nie wspomnę o epidemii, to pani minister wiernie im wtórowała. Ach, jakaż to straszliwa pandemia. I ach jak wspaniale Polska jest na nią przygotowana. Achy, ochy, wizyty w szpitalach, deklaracje, puste słowa, stek bzdur.

Teraz, kiedy liczba zachorowań w Polsce wzrasta, pani minister jakby zmienia front. Nagle nie jest to wcale taka groźna grypa, zwykła jest groźniejsza, umiera więcej ludzi, nie ma w zasadzie sprawy, ot, drobny wybryk.

I ja to wiem, bo o tym pisałem w tamtym czasie – Świńska grypa po raz drugi. Wtedy pani minister jednak nie wiedziała. Ja dalej wiem swoje, a nagle dociera do pani minister. Oprzytomniała najwyraźniej. Albo… Teraz tylko tak można mówić, bo Polska była właśnie tak przygotowana, jak to opisywałem. Śmiech na sali szpitalnej, łaskawa pani.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
paź 24

Oglądam właśnie kątem oka telewizor, a brzmi w nim studio przed “walką stulecia“, czyli Tomasz Adamek kontra Andrzej Gołota. Niezwykle ciekawe widowisko, dziennikarze jak zwykle mnie nie zawiedli.

Zacznę może od terminu “walka stulecia“. Dla każdego, kto albo potrafi trochę myśleć, albo pamięta co się działo w zeszłym roku, jasnym jest, iż w przyszłym roku nie będziemy pamiętać o tej walce i będziemy oglądać kolejną “walkę stulecia“. To zupełnie jak z tą zimą, której co roku najstarsi górale nie pamiętają. Nic dziwnego, bo pamięć zazwyczaj działa wstecz a nie wprzód, nawet w górach. Wiem, bo się tam urodziłem. W górach, oczywiście.

No i wracamy do bokserów. Tomasz “Góral” Adamek i Andrzej “Nie wiem” Gołota. Nie wiem oznacza iż ja nie wiem, czy ma jakiś przydomek, czy nie. Jest mi to, prawdę mówiąc, obojętne. Tylko po co ja do nich wracałem? Po nic. Wrócę wobec tego do moich kochanych dziennikarzy, bo to o nich chciałem pisać.

Jeden z nich parę minut temu strzelił tekstem “ale skąd tu się wzięły te tysiące ludzi w hali Atlas, skąd miliony przed telewizorami?”. No rzeczywiście, zastanówmy się. Może akurat była wyprzedaż w markecie Biedronka i wpadli po drodze? Ale to by nie tłumaczyło telewidzów. Tak, panie dziennikarzu, tak. Promocja w telewizji, idiotyczne hasła w rodzaju “walka stulecia” – stąd te tłumy, panie domyślny i inteligentny.

PS: walka jeszcze się nie rozpoczęła, ale mam to w dupie, idę spać. Jutro w komentarzu może dopiszę wynik, a może nie.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
paź 22

No, może drobinkę przesadziłem. Kocham żonę, ale Daewoo darzę co najmniej sympatią. Do tego nie jest to bezpodstawne – mam Daewoo, dla ścisłości jest to Lanos. Kupiłem go w 1998 w polskim salonie, tak więc znam go “od urodzenia”. Samochód ma w tej chwili 11 lat (tak mniej więcej w październiku kupowałem, chyba 21 października) i 276 tysięcy kilometrów przebiegu.

I generalnie się nie psuje. Oczywiście co jakiś czas trzeba wymienić to klocki hamulcowe, to końcówki drążków (ech, te polskie drogi), filtry, olej i tym podobne materiały. Jednakowoż samochód jako taki, na większe wady nie cierpi – nawet silnik, co zakrawa na cud, biorąc pod uwagę, że to benzyna. No ale zawszę leję benzynę Pb98 Verva ze stacji Orlen i nie sprofanowałem auta gazem. Niektórzy mówią, że to wcale nie profanacja… No dobra, po prostu nie założyłem instalacji gazowej.

Raz przydarzyła mi się dosyć dziwna historia – silnik raz chodził na trzech cylindrach, raz na dwóch, a czasami wracał do czterech. Pojechałem do serwisu Daewoo, albowiem załatwiam tego sprawy tylko w serwisach autoryzowanych. Samochód został podłączony do komputera i usterka została zdiagnozowana – zepsuł się jakiś element elektroniczny przy silniku. Mechanicy za głowę się łapali, twierdząc, że wcześniej nie widzieli w ogóle ani jednej usterki akurat tej części. Ma się tego pecha.

Usterka została zdiagnozowana wczesnym wieczorem, następnego dnia część była. Została wymieniona i samochód pięknie chodził… Całe trzy dni. Ta część, co to wcześniej nie widzieli zepsutej, zepsuła się ponownie! Nowa! Na szczęście tym razem miałem ją na gwarancji… Następnego dnia samochód odebrałem. Chodzi bezproblemowo do dzisiaj, a było to dobre pięć lat temu. Taki przypadek – coś się psuje niezmiernie rzadko, a tu proszę – nówka po trzech dniach do wymiany. A ewentualnych niedowiarków z komentarzy zapewniam, że jestem ciekawski i bezwstydny – zawsze patrzę mechanikom na ręce i widzę co robią. Nie to, żebym był nieufny – po prostu jestem ciekawy i żądny informacji o świecie jaki mnie otacza.

A teraz do rzeczy, bo wyobraźcie sobie, że te akapity wcześniej to był tylko wstęp. W pracy używam samochodu służbowego i jest to Opel Astra, rocznik 2008. Młodziutki ten samochodzik psuje się wcale nie tak rzadko, jakby człowiek chciał. Nie to, żeby częściej stał na warsztacie niż jeździł – bo byłbym niewdzięczny tak pisząc. Ja konkretnie chciałem napisać o serwisie Opla.

Usterka zdiagnozowana w sobotę, lub poniedziałek rano – nie powiem dokładnie bo akurat służby nie miałem. Należy wymienić jakąś tam część, super. No i ile trzeba na nią czekać? Ano, do piątku. Prawie tydzień. W Daewoo, pięć lat temu, nie czekałem 24 godzin… No ale wiadomo, Daewoo to gówniana firma, jak to mówi “większość” a Opel to super niemiecki auta z zajefajnym serwisem.

Dlatego Daewoo kocham, Opel mi lata, nie powiem dosadnie gdzie. A żeby porównanie było uczciwe – oba serwisy w tym samym niewielkim, powiatowym miasteczku na Mazurach.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
paź 11

Ostatnio świat obiegła informacja o nagrodzie nobla dla prezydenta USA – Barracka Obamy. Obama dostał nagrodę za to, że… No właśnie, nie do końca wiadomo za co – jak głosi opinia dość szerokiego głosu krytyki.

Pokojowa nagroda nobla od dość dawna jest nagrodą polityczną. Daje się ją osobom (nie mówię, że zawsze), które nie tyle pokój zaprowadzają, co są jego symbolami – a i to nie zawsze. Komitet noblowski z pewnością myśli, choć nie zawsze ma pełen obraz sytuacji.

Dziwię się głosom krytyki, naprawdę. Dlaczego odmawiać Obamie Nobla? Wypadało, takie były okoliczności polityczne, to i dostał. Dokładnie to samo tyczyło się nagrodzie nobla dla Wałęsy. Wałęsa też nie zrobił nic dla demilitaryzacji, dla pokoju… Po prostu był symbolem. Moim zdaniem symbol to nieco ułomny, ale to inna sprawa.

Za rok pokojową nagrodę nobla też dostanie jakiś symbol i pora wreszcie się do tego przyzwyczaić.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
wrz 27

Nie tak dawno temu, premier, miłościwie nam panujący, Tusk, nawoływał do kastracji pedofilów. I słowo ciałem się stało, oczywiście po jakimś czasie dopiero, albowiem premier ma mniej włosów niż wizerunek Jezusa. Oczywiście pozostaje zasadność takiej chemicznej kastracji, która, najogólniej rzecz biorąc, może być kompletnie chybiona i pozbawiona skutków. Ale ja dzisiaj nie o tym.

Otóż minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, podwładny wspomnianego premiera, uzgodnił z Bernardem Kouchnerem (szef dyplomacji francuskiej), że wystąpią do Barracka Obamy z prośbą o “zbadanie możliwości skorzystania z prawa łaski”. Do tego wszystkiego przemógł się do współpracy z rządem prezydent i z amerykanami też ma rozmawiać.

O co chodzi? O aresztowanie reżysera, Romana Polańskiego. Francuzi też są w to włączeni, albowiem Polański ma obywatelstwo francuskie również. A dlaczego go aresztowano? Ano z powodu listu gończego wydanego w Stanach Zjednoczonych. Polański oskarżony został, 30 lat temu, o uwiedzenie 13-latki, co w stanie Kalifornia, automatycznie jest kwalifikowane jako gwałt.

Polskie władze twierdzą, że sytuacja nie jest tak jasna, jakby na to wyglądało. Nie mówią jednak o co chodzi konkretnie, więc takie bicie piany na nikim nie zrobi wrażenia.

Nie rozumiem sytuacji, w których publicznie tworzy się równych i równiejszych, a nie słychać aby ktoś protestował. Z jednej strony chcą kastrować pedofilów a z drugiej strony nad jednym oskarżonym o pedofilię (a jakoś nikt tego nie podważa) się roztkliwiają.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
wrz 25

Spotkała nas straszliwa tragedia, ogromne nieszczęście i podła zdrada. Nasz wierny i największy sojusznik, przewspaniałe Stany Zjednoczone Wszechświata wbiły nam nóż w plecy, przekręciły go kilka razy i naśmiewając się straszliwie, rżały w rytm Kalinki. Tak mniej więcej można by scharakteryzować panujące opinie na temat rezygnacji z tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach.

Co w tym jest śmiesznego? Kiedy ogłoszono tę decyzję, prasa i media zadrżały w prawie zgodnym (niektórzy się wyłamali, cześć im i chwała) chórze, piejąc unisono o zdradzie i wspomnianym wcześniej nożu w plecach. Aż się scyzoryk w kieszeni otwierał.

Do chóru spiesznie dołączyli politycy co poniektórych partii a więc media… No, co mogły zrobić media? Wczoraj wieczorem słucham sobie radia, gdzie dziennikarz z satysfakcją natrząsa się z tych pień. Jacy to politycy są śmieszni, jak to się okazało (w domyśle – głąby politycy właśnie zrozumieli), że USA ma nas głęboko tam, gdzie i my powinniśmy mieć ich. Dziennikarzowi przez łeb nie przeszło, że znajdzie się takie bydlę jak ja, które będzie pamiętało, że to samo radio, zaledwie kilka dni wcześniej, śpiewało w chórze z politykami.

A tarcza, oczywiście, do niczego nam potrzebna nie była. Bardzo dobrze, że jej nie będzie. I niech nikomu nie przejdzie przez myśl, że żałosne rakietopodobne Patrioty przed czymkolwiek by nas uchroniły. To badziewie nie każdego Scuda było w stanie zestrzelić. Topola M i S nawet by nie zauważyło, a Iskandera pewnie miałoby za Boga.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
wrz 10

Stacja telewizyjna, o której wcale nie zapomniałem, tylko pisać mi się nie chciało, mianowicie TVN24, ostatnio poinformowała o kolejnej “szokującej kampanii”. Zdarzyło mi się już o takiej pisać – idzie wiosna, będą warzywa. Uważałem ją za potrzebną. Obecną uważam za dużo mniej potrzebną, ale wcale nie z powodu przedstawianych tam treści.

Zacznę może od tego, jak ta kampania wygląda. Otóż są to filmy (trzy bodajże), które pokazują pary uprawiające seks. Seks, a nie sex, jak to co poniektórzy… Jak już człowiek zdąży się napalić i ma sam ochotę kogoś wziąć, to pokazują mordy mężczyzn – oczywiście charakteryzowane – Adolfa Hitlera, Józefa Stalina i Saddama Husajna. Czy też, jeżeli chcemy pisać prawidłowo i historycznie, Adolf Hitler (ten się jakoś nie zmienił, choć dziadek nazywał się Hüttler), Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili i Saddam Hussajn Abd al-Madżid al-Tikriti. No i oczywiście slogan – AIDS to masowy morderca.

AIDS to masowy morderca

AIDS to masowy morderca

Cóż z tego mogło wyniknąć? Jak zwykle – zbyt wiele. Film został stworzony przez niemiecką fundację – Regenbogen, czyli Tęcza. Tak to się trochę gejowsko kojarzy, ale para jest heteroseksualna. Pal to diabli, nie o tym mam pisać. Zaprotestowały “środowiska żydowskie” jak to nazwano w TVN24, pod postacią pana Stephana Kramera, sekretarza generalnego niemieckiej Rady Żydowskiej. Był “zaszokowany i zniesmaczony”. Ja też. Laski na tych filmach są odlotowe, a mordy facetów takie raczej odrażające. Tyle, że jemu chodziło o przyrównywanie AIDS do Holokaustu.

Jasnym jest, że i AIDS i Holokaust to dwie różne sprawy. I jeżeli ktoś uważa porównanie, które ma celowo przejaskrawiać za obraźliwe, to ja przepraszam, pytań nie mam. Ale swoją opinię to i owszem.

Uważam jednak, że ten spot rzeczywiście jest do dupy.

Po pierwsze, powinni zaprotestować Irakijczycy, że w jednym szeregu stawia się Saddama, któremu mimo wszystko daleko do występów Adolfa i Józefa.

Po drugie, powinny zaprotestować feministki, ponieważ spot pokazuje wyraźne, że to faceci zarażają, a one przecież też potrafią.

Po trzecie, powinni zaprotestować faceci, bo są niesłusznie szkalowani informacją, która może sugerować iż tylko oni zarażają.

Po czwarte, powinni zaprotestować spadkobiercy trzech wyżej wymienionych, albowiem AIDS nie jest aż tak skuteczne (m.in. rzadko zaraża przy pierwszym kontakcie).

Po piąte, powinny protestować organizacje gejów i lesbijek, że w filmie bezczelnie są pomijani na rzecz heteroseksualnych.

Po szóste, ja protestuję, bo takie fajne babki to ja powinienem posuwać, a nie jacyś słabo ucharakteryzowani faceci.

No i jeszcze to wspaniale, kochane, polskie społeczeństwo, które zdobyło się na jeden (!) komentarz pod materiałem o treści: “następny spot, który zakłamuje historię. jest rzeczą powszechnie wiadomą, że hitlerowi nie stawał”. Chciałbym zapewnić wszystkie panie, szczególnie te biorące udział w spocie, że mnie staje.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
lip 10

Pani Monika Olejnik, w rozmowie z “Dziennikiem” wygłosiła takie oto zdanie “Pan Suski już do mnie nie przyjdzie. Pokazał, kim jest i nie widzę powodu, by zapraszać go po raz kolejny”. Spoko, to już sprawa pani Olejnik. Ja bym posła Suskiego nie zaprosił do siebie i wcześniej, ale widać to kwestia gustu.

A dlaczego to wszystko? Ano dlatego, że poseł Suski zapytany czy przyjmie koszulkę Radia Zet, stwierdził, że zawsze to kawałek materiału a podłogę w domu myć trzeba. Prawda, nie było to jakieś lotne, ciężko w ogóle w takiej odpowiedzi zauważyć choćby odrobinę myślenia, no ale, ostatecznie, co z tego?

Pani Olejnik stwierdziła, że sztandardem PiSu by u siebie podłogi nie myła. To pokazuje iż jest praktyczną kobietą, bowiem podłogę nieporównywalnie łatwiej myje się koszulką a nie sztandarem. Sztandary zazwyczaj bywają sztywne (to pewnie jakieś podświadome tęsknoty falliczne maszerujących pod nim samców) i się do tego po prostu nie nadają.

Jednakowoż robienie afery i obrażanie się na kogoś tylko za to, że nie jest w stanie wymyśleć jakiejś sensownej odpowiedzi jest śmieszne – przecież na dobrą sprawę wówczas nie zapraszanoby do rozmów nikogo – może poza generałem Jaruzelskim i panem Urbanem. Pierwszy wyróżnia się i myśleniem i kulturą osobistą, drugi myśleniem i wspaniałą bezczelnością – nic takiego by nie palnęli bo to po prostu nie ten poziom.

A może po prostu pani Olejnik nie podoba się podłoga (mnie akurat sufit, ale wiadomo – o gustach się nie dyskutuje) posła Suskiego i w związku z tym obraza. Gdyby poseł Suski popędził z koszulką szorować Belweder, albo chociaż Watykan – mogłoby być inaczej.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
cze 11

Mój poprzedni wpis, dotyczący Skarbnicy Narodowej był, w każdym razie w swoim założeniu, prześmiewczy oraz ironizujący. Jednakowoż, jak się okazuje, rzeczywistość jest dużo gorsza od pozorów. Bo czymże, w poprzednim wpisie, była dla mnie Skarbnica Narodowa? Firemką, która w szumnych i wręcz podniosłych słowach reklamuje produkt w gruncie rzeczy byle jaki.

Co się okazuje? W Internecie aż kipi od informacji o tej firmie. Głównie dotyczą te informacje nękania naiwnych klientów Skarbnicy. Okazuje się, że jest to firma typu “mały druczek” i “haczyk gratis”. Polecam opisywane sprawy:

Ku przestrodze.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
cze 09

Twór nazywający się Skarbnica Narodowa, podtytułujący się oficjalnym dystrybutorem Brytyjskiej Mennicy Królewskiej, Francuskiej Mennicy Państwowej, Kanadyjskiej Mennicy Królewskiej, Mennicy Królestwa Hiszpanii, Ludowego Banku Chin (slyszycie ten chichot historii?), Mennicy Austriackiej, Mennicy Fińskiej i w końcu Mennicy Południowoafrykańskiej, wypuścił z siebie, ta-dam, “Waży komunikat”. Zanim to podarłem i wyrzuciłem w cholerę (skoro nie są dystrybutorem oficjalnej Mennicy S.A. to w zasadzie nie chciało mi się trudzić), coś mnie podkusiło, żeby zajrzeć.

Otóż ważnym tym komunikatem jest emisja srebrnego medalu pamiątkowego, na którym raczono wybić (po mordzie, żeby było śmieszniej, albowiem głównie twarze prezentuje, nie licząc czapek) portretry – tu posłużę się cytatem – “największych postaci współczesnego Kościoła Katolickiego”. Wybici miny mają marsowe (nic dziwnego, po takim biciu – oberwali 75 tysięcy razy) i są to, jak niełatwo się domyśleć – JP2 i B16. Znaczy – Karol Józef Wojtyła (jako Jan Paweł II) i Joseph Alois Ratzinger (jako Benedykt XVI).

Proszę sobie wyobrazić, iż to złoto w czystej postaci (w przenośni, rzecz jasna, albowiem jest to srebro podłej próby 500/1000) jest w ofercie limitowanej – ot, zaledwie 75 tysięcy egzemplarzy, co, w oczywisty sposób “dodatkowo podnosi jej wartość”.

Mnie się wydaje, że gdyby wybili tych medali 7,5 tysiąca, to by podnieśli tę wartość dziesięciokrotnie. Robiąc mniej – i to by było jakieś osiągnięcie. A gdyby wybili 750 zaledwie, to wartość podskoczyłaby stukrotnie – czyli zamiast 29 zł/sztuka, mogliby to sprzedawać po 2900 zł /sztuka. I teraz zastanówcie się, czy grudka czegoś (połowa to srebro, a druga określona nie jest) jest tyle warta.

Gdyby wybić to chociaż w zwykłym srebrze, w jakim babrają się jublierzy, 925/1000, prawie dwa razy lepszym – koszt podskoczyłby do 5800. No ale wtedy byłby to sport elitarny, a tak za 29 zł możecie mieć świetną pamiątkę w stylu sklepów telewizyjnych, nie wymienię nazwy sieci.

Tak przy okazji – stworzono Oficjalną Linię Rezerwacyjną (teraz takie czasy, że jak z kaczki spadnie pierze to się nazywa Pióro) i zgłoszenia będą rozpatrywane w kolejności wpływania. Już widzę oczami (wyobraźni i zawiści, rzecz jasna) te tłumy.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,