preload
paź 18

Słucham sobie właśnie audiobooka, że się tak wyrażę, z książką Zbigniewa Nienackiego pod tytułem “Księga Strachów”. I nachodzą mnie różnego rodzaju refleksje, jakbym był co najmniej osiemdziesięcioletnim starcem. Albo dziewięćdziesięcioletnią staruszką. Nie to, że tylko takich starych nachodzi na refleksje, czytywałem młodszych, ale tak się właśnie czuję i czepcie się tramwaja.

Kiedyś, co może nie każdy wie i pamięta, obowiązywały inne czasy, przez tłuków, którzy nie wiedzą co to jest komunizm zwane komuną a przez innych PeeReLem. Wtedy pisało się książki wychwalające robotników, którzy odlewali tysięczną formę, czy też pierwszą jeśli akurat to było otwarcie, dzielne robotnice rzucające się na przeciwwagę i narażające życie by uratować całą hutę i tak dalej, i tym podobne. Pisało się też książki dla dzieci, które były umoralniające a czasami, choć rzadko, indoktrynujące.

Było wielu poczytnych pisarzy tamtych (a czasami i obecnych, bo niektórzy piszą do dzisiaj) czasów, którzy tworzyli zarówno dla młodzieży jak i dla dorosłych.

Szczególnie ciepło wspominam książki Niziurskiego, Ożogowskiej, Giżyckiego, Bahdaja, Pagaczewskiego, Kerna, Rolleczek, Siesicka, Chmielewska, Szklarski, Centkiewicz, Żukrowski, Tomaszewska, Minkowski, Fiedler, Musierowicz, Nowacka, Żółkiewska. Są też świetni autorzy jeszcze starszego pokolenia, Korczak, Makuszyński, Tuwim, Gałczyński… I wielu, wielu innych. A przede wszystkim, Nienacki. Oczywiście nie dla każdego przede wszystkim, ale cykl “Pan Samochodzik i…” stał się swego rodzaju ikoną PRL. Szczególnie, że akurat Nienacki nie stronił specjalnie od proludowych treści. Inna sprawa, że finezja pióra sprawiała, że nie były to treści nachalne i przeszkadzające.

I tak ciągle słucham tej “Księgi Strachów” w której Pan Samochodzik walczy z wysłannikiem faszystowskiego zbrodniarza i agentem 007 Jamesem Bondem (choć to jest tylko domysł). Na tyle był miły, autor, że w wysłannik i agent 007 działają nie tylko przeciwko Panu Samochodzikowi ale i przeciwko sobie.
Wiadomo, że doboro wygrywa.

Ale po co ja w ogóle walę taki wstęp i o tym piszę?

Bo chciałem dwie rzeczy ogłosić:
- Lektor czytający jest do dupy, fatalnie intonuje, “gra” bohatera przenosi się na narratora, zacina się, źle akcentuje i w ogóle ble.
- Pierdolcie telewizję, czytajcie książki dla młodzieży i czytajcie je swoim dzieciom.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,