Nie czytuję wiadomości z portalu Interia, a jak się do czegoś czepiam, to zazwyczaj pochodzi to z TVN24. Nie oznacza to, że nie lubię tej telewizji (choć parę przykrych rzeczy potrafiłbym powiedzieć, np. skrajna nieodpowiedzialność w szerzeniu paniki na temat świńskiej grypy) – po prostu ją najczęściej oglądam i czytuję w Internecie. Jednakowoż dzisiaj padło na Interię, przypadkiem. Wpadł mi w oko artykuł opowiadający o wydarzeniach sprzed paru lat, również dosyć dawno omawiany… Ale widać tam to nowość.
Nie świeżość informacji jednak powala. Wręcz zbija z nóg skomplikowanie tytułu, mieszanina języka polskiego i angielskiego – gdyż nawet nie ośmieliłbym się przypuszczać, że autor jest impotentem językowym i najzwyczajniej w świecie, po polsku pisać nie potrafi. Tytuł to, uwaga, “Kontrolował i namawiał do sexu“. Można się oczywiście przyczepić do dziwnej odmiany angielskiego słowa, ale cóż.
Tych, którzy są jednak przekonani iż to impotencja językowa, upewniam – tak jest, powinno być “do seksu”. Oczywiście nadal nie byłoby to poprawne prawnie, ale językowo już tak.
No i link do opisywanego materiału: http://motoryzacja.interia.pl/news/kontrolowal-i-namawial-do-sexu,1315126,2944. Duża buźka, redaktorzy.
