preload
maj 07

Pakiet Telekomunikacyjny został uzgodniony z rządami krajów członkowskich Unii Europejskiej – wczoraj przepadł w głosowaniu Parlamentu Europejskiego. Dla ścisłości, Parlament przyjął poprawkę zakazującą odcinania Internetu bez wcześniejszego orzeczenia sądu. Poprawka została zgłoszona przez lewicę, zielonych i liberałów. Przyjęcie poprawki automatycznie blokuje Pakiet Telekomunikacyjny.

Co to oznacza? Dostawca Internetu nie będzie mógł blokować niektórych (lub wszystkich) usług, w zależności od swojego uznania – takie działanie będzie mógł nakazać, jak dotychczas, tylko sąd. Jest to wielkie zwycięstwo (choć możliwe, że tylko chwilowe) społeczności internetowej nad rządami.

Organizacja Blackout Europe, która twierdziła iż pakiet naraża na szwank wolność Internetu oraz może w określonych przypadkach prowadzić do monopolizacji rynków przez gigantów, uważa iż rozwiązania przyjęte w pakiecie narażają Internet na cenzurę już na poziomie dostawców. Ozacza to możliwość dowolnego kreowania Internetu (dostępu, ale ja już o konsekwencjach).

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
kwi 19

W skrócie o co chodzi – pani poseł Pitera w “Magazynie 24 godziny” wytknęła panu Jackowi Kurskiemu, że skłamał twierdząc, iż nie bierze pieniędzy za film “Nocna zmiana”. Dodała “nie można się ich zrzec”.

Nie wiem jak to było. Nie przepadam za panem Kurskim, nie mam do niego zaufania, ale żeby pani poseł nie widziała czy można się praw zrzec, czy nie? Otóż można, pani poseł. Nie autorskich jako takich, ale majątkowych – jak najbardziej. Można je sprzedać, przekazać, zapisać w testamencie… Pani poseł powinna orientować się mniej więcej w temacie, na który usiłuje zabrać głos.

Tagi: , , , , , , , , , , ,
lut 14

Znajomy pracuje w KFC, piecze tam, czy też smaży? Chyba piecze… nie znam się na tym. Poddaje obróbce termicznej kurczaki. Dzisiaj wrócił z pracy zdecydowanie bardziej wykończony niż zwykle, twierdząc, że przez ośmiogodzinną zmianę nie miał czasu nigdzie tyłka przyłożyć. Dołóżcie do tego godzinną drogę w jedną stronę do pracy i wyjdzie dziesięć godzin na niemłodych jednak nogach.

Wszystko, według słów znajomego, przez owo święto zakochanych, które mieliśmy okazję, i całe szczęście, już odbyć. Przez bitych osiem godzin, do jakże romantycznej i wyszukanej restauracji spod znaku Kentucky Fried Chicken, zmierzały pary zakochanych.

Tu się zatrzymajmy na chwilę – owszem, Fried znaczy smażony. I wydawałoby się, że znajomy smaży. Ale na przykład moją ulubioną potrawą w KFC jest Twister – a składa się między innymi z kawałków pieczonego kurczaka! Tak więc chyba zachodzi tam jedno i drugie… A może i trzecie, o które lepiej nie pytać.

Wracamy do zakochanych.

I oni tak obie zmierzali do tego KFC, przez bitych wielokrotnie (są tu katedry, które przepięknie tłuką godziny) osiem godzin. Żeby potem niskim, cieplym głosem wyznawać sobie miłość. Patrzeć głęboko w oczy, delikatnie gładzić swoje dłonie, dyskretnie je potem ocierając o spodnie czy spódnice, bo wiadomo – dania brudzą i dłonie niekoniecznie są pierwszej świeżości. Z pocałunkami się czeka, bo nawet jeśli w pierwszym odruchu usta trafią na usta, to zaraz się ześlizgną – wszakże buźki zakochanych otłuszczone są wspomnianym wyżej kurczakiem oraz nowym bohaterem mojego wpisu – frytkami.

Potem już tylko krótkie zapicie Colą spod znaku Pepsi (dziewczęta wybierają tę niesmaczną, która jednak niesie spokój sumienia – Light, chłopcy zaś różnie) i można iść się umyć. Wyretuszować, przygotować i hej, wskakują do łóżka. Albo idą do kina.

A znajomy odpoczywa przed telewizorem.

Swoją drogą, to ma być podobno święto zakochanych. Zawsze więc wyobrażałem je sobie inaczej. Teraz zakochani w sposób szczególny celebrują swoją miłość, wyznając sobie to i owo, zagryzając jakże lekkie i ciężki jednocześnie słowa, pysznym Twisterem.

A jak to powinno wyglądać? To zakochanych powinno się celebrować. Idzie para, wybiega jubiler i podsuwa darmowy pierścionek dla pani, zegarek dla pana. Idzie para, wybiega cukiernik z torcikiem dla pana i wygrzebanym nie wiadomo jakim cudem liściem sałaty dla pani. I tak dalej, i tym podobne. Wtedy możecie mówić o święcie zakochanych a nie pieprzą bez sensu, bo sklepikarze mają okres posuchy i gdzieś te stosy gówna różowego upchać trzeba.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,