preload
lis 18

O pani minister Kopacz pisałem już dwa razy, o ile dobrze pamiętam. Za każdym razem w kontekście tzw. “pandemii świńskiej grypy”:
Minister Kopacz na wycieczce
Minister Kopacz podbija stawkę

Kiedy wirus świńskiej grypy trzymał się od Polski z daleka, mieliśmy jedno zachorowanie, media epatowały się takimi słowami jak pandemia, że nie wspomnę o epidemii, to pani minister wiernie im wtórowała. Ach, jakaż to straszliwa pandemia. I ach jak wspaniale Polska jest na nią przygotowana. Achy, ochy, wizyty w szpitalach, deklaracje, puste słowa, stek bzdur.

Teraz, kiedy liczba zachorowań w Polsce wzrasta, pani minister jakby zmienia front. Nagle nie jest to wcale taka groźna grypa, zwykła jest groźniejsza, umiera więcej ludzi, nie ma w zasadzie sprawy, ot, drobny wybryk.

I ja to wiem, bo o tym pisałem w tamtym czasie – Świńska grypa po raz drugi. Wtedy pani minister jednak nie wiedziała. Ja dalej wiem swoje, a nagle dociera do pani minister. Oprzytomniała najwyraźniej. Albo… Teraz tylko tak można mówić, bo Polska była właśnie tak przygotowana, jak to opisywałem. Śmiech na sali szpitalnej, łaskawa pani.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
maj 16

Kościół katolicki w Hiszpanii twierdzi, iż sprzedaż pigułki “dzień po” jest techniką aborcyjną a jej zastosowanie – przestępstwem. To, że tak twierdzi kościół katolicki, mnie nie dziwi. Bo zapewne mówi to specjalnie, doskonale orientując się w sposobie działania takiej pigułki. To, że dziennikarze (znowu nie wiem – moje źródło to TVN24, a tam podanym źródłem jest PAP) nazywają tą pigułkę wczesnoporonną woła o pomstę do nieba. Dokładny cytat to “Pigułka wczesnoporonna, którą dopuścił do wolnej sprzedaży hiszpański rząd [...]“.

Oczywiście, kilka akapitów dalej jest podane stanowisko rządu hiszpańskiego – Stanowiska władz broni hiszpańska minister zdrowia Trinidad Jimenez. Jej zdaniem pigułki “dzień po” nie można określać jako środka aborcyjnego. Sugerowała coś wręcz przeciwnego. Wyjaśniła, że lek zapobiega osadzeniu się zapłodnionego jaja i w konsekwencji doprowadza do “zmniejszenia się liczby aborcji”.

Szanowny dziennikarzu / szanowna dziennikarko!

To nie jest stanowisko rządu hiszpańskiego ani minister zdrowia Trinidad Jimenez. To stanowisko medycyny. Pigułka “dzień po” właśnie tak działa – zapobiega implantacji zarodka. To, że różne organizacje nazywają to aborcją – nie powinno zmieniać osądu dziennikarskiego. Zresztą WHO, tak szeroko cytowana z okazji świńskiej grypy i pandemii, wypowiada się jednoznaczenie – to nie jest środek wczesnoporonny.

A tak w ogóle, to przyjęcie pigułki w trakcie owulacji lub po niej opóźnia wędrówkę komórki jajowej przez jajowód lub tak zmienia grubość błony śluzowej macicy, że zagnieżdżenie zarodka staje się niemożliwe – a przyjęcie pigułki przed owulacją – zaburza cykl i nie dopuszcza w ogóle do zapłodnienia komórki jajowej.

Ciekawe, jak to jest, że jak fakty pasują do dziennikarskiej koncepcji, to dobrze, a jak nie – to tym gorzej dla faktów. Pigułka wczesnoporonna, też mi coś.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,