preload
lis 18

O pani minister Kopacz pisałem już dwa razy, o ile dobrze pamiętam. Za każdym razem w kontekście tzw. “pandemii świńskiej grypy”:
Minister Kopacz na wycieczce
Minister Kopacz podbija stawkę

Kiedy wirus świńskiej grypy trzymał się od Polski z daleka, mieliśmy jedno zachorowanie, media epatowały się takimi słowami jak pandemia, że nie wspomnę o epidemii, to pani minister wiernie im wtórowała. Ach, jakaż to straszliwa pandemia. I ach jak wspaniale Polska jest na nią przygotowana. Achy, ochy, wizyty w szpitalach, deklaracje, puste słowa, stek bzdur.

Teraz, kiedy liczba zachorowań w Polsce wzrasta, pani minister jakby zmienia front. Nagle nie jest to wcale taka groźna grypa, zwykła jest groźniejsza, umiera więcej ludzi, nie ma w zasadzie sprawy, ot, drobny wybryk.

I ja to wiem, bo o tym pisałem w tamtym czasie – Świńska grypa po raz drugi. Wtedy pani minister jednak nie wiedziała. Ja dalej wiem swoje, a nagle dociera do pani minister. Oprzytomniała najwyraźniej. Albo… Teraz tylko tak można mówić, bo Polska była właśnie tak przygotowana, jak to opisywałem. Śmiech na sali szpitalnej, łaskawa pani.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
wrz 25

Spotkała nas straszliwa tragedia, ogromne nieszczęście i podła zdrada. Nasz wierny i największy sojusznik, przewspaniałe Stany Zjednoczone Wszechświata wbiły nam nóż w plecy, przekręciły go kilka razy i naśmiewając się straszliwie, rżały w rytm Kalinki. Tak mniej więcej można by scharakteryzować panujące opinie na temat rezygnacji z tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach.

Co w tym jest śmiesznego? Kiedy ogłoszono tę decyzję, prasa i media zadrżały w prawie zgodnym (niektórzy się wyłamali, cześć im i chwała) chórze, piejąc unisono o zdradzie i wspomnianym wcześniej nożu w plecach. Aż się scyzoryk w kieszeni otwierał.

Do chóru spiesznie dołączyli politycy co poniektórych partii a więc media… No, co mogły zrobić media? Wczoraj wieczorem słucham sobie radia, gdzie dziennikarz z satysfakcją natrząsa się z tych pień. Jacy to politycy są śmieszni, jak to się okazało (w domyśle – głąby politycy właśnie zrozumieli), że USA ma nas głęboko tam, gdzie i my powinniśmy mieć ich. Dziennikarzowi przez łeb nie przeszło, że znajdzie się takie bydlę jak ja, które będzie pamiętało, że to samo radio, zaledwie kilka dni wcześniej, śpiewało w chórze z politykami.

A tarcza, oczywiście, do niczego nam potrzebna nie była. Bardzo dobrze, że jej nie będzie. I niech nikomu nie przejdzie przez myśl, że żałosne rakietopodobne Patrioty przed czymkolwiek by nas uchroniły. To badziewie nie każdego Scuda było w stanie zestrzelić. Topola M i S nawet by nie zauważyło, a Iskandera pewnie miałoby za Boga.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
lip 21

Nie da się ukryć, dzisiaj w Warszawie było gorąco. Nie tyle z powodu temperatury, co tak zwanych (przez media) zamieszek pod KDT (Kupieckie Domy Towarowe, zlokalizowane na Placu Defilad). Ogólnie chodziło o to, że odbyła się tam egzekucja komornicza. Tym razem komornik nie poszedł z policją (choć też była) ale z ochroniarzami wynajętymi z jednej z agencji ochrony osób i mienia.

Nie będę komentował “uzbrojonych bojówek ochroniarskich” – takimi słowami raczyli posłużyć się populiści z PiS, ale skomentuję stan wiedzy prawniczej byłego Ministra Sprawiedliwości – Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Aby wpis był pełny, należy wymienić tytuly pana ministra – adwokat, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Rzeszowskiego, Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Przemyślu, członek Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk w kadencji 2007-2010, w latach 2007-2009 minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządzie Donalda Tuska. Super, nie? Wydawałoby się, że facet coś o prawie powinien wiedzieć.

Gdy trwała egzekucja komornicza, minister Ćwiąkalski udzielał wywiadu telewizji TVN24 i rzekł tam takie słowa: “W pewnych sytuacjach można użyć środków przymusu, ale prawo bardzo wyraźnie określa w jakich okolicznościach, i kto może ich użyć. Komornik nie może użyć gazu, chyba że byłaby to obrona konieczna. Podobnie ochroniarze agencji ochrony. Policja ma szersze uprawnienia niż ochroniarze. I to ona jest uprawniona do używania”. Chociaż nie jestem prawnikiem, pozwolę sobie zarechotać prześmiewczo.

Zacznijmy od zdania, że policja ma szersze uprawnienia niż ochroniarze. Prawda całkowita, ciężko się do czegoś przyczepić. Potem pan minister mówi jednak “I to ona jest uprawniona do używania”… Z kontekstu wynika, iż wg. ministra Ćwiąkalskiego, policja jest uprawniona do używania środków przymusu bezpośredniego (ŚPB) a ochroniarze nie. No to zajrzymy sobie do takiego aktu prawnego, co się zowie Ustawa z dnia 22 sierpnia 1997r. o ochronie osób i mienia. Dz. U. 1997 Nr 114 poz. 740 – gdyby komuś chciało się samemu o tym poczytać.

Rozdział 6, nazywa się “Środki ochrony fizycznej osób i mienia” mówi w artykule 36: “Pracownik ochrony przy wykonywaniu zadań ochrony osób i mienia w granicach chronionych obiektów i obszarów ma prawo do: [...] 4) stosowania środków przymusu bezpośredniego, o których mowa w art. 38 ust. 2, w przypadku zagrożenia dóbr powierzonych ochronie lub odparcia ataku na pracownika ochrony”. Komornik, który powierzył agencji ochronę owych dóbr (KDT) zapewne liczył na to, że ochroniarze mu je ochronią. Nie wspomnę oczywiście już o odpieraniu ataku na LEGALNIE wkraczających ochroniarzy.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to nie cały kontekst – może ministrowi te środki przymusu bezpośredniego tylko się wypsnęły, ale miał na myśli po prostu gaz. No to zerknijmy sobie do artykułu 38 ustęp 2, który wymienia środki przymusu bezpośredniego dostępne dla licencjonowanych pracowników ochrony. Punkt ostatni, numer sześć mówi: “broń gazowa i ręczne miotacze gazu”.

Panie ministrze. Oczywiście jako profesor i doktor habilitowany nauk prawnych nie musi pan znać wszystkich ustaw. Ale wypadałoby, naprawdę, mówić tylko o tym, o czym coś się wie. QED.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
maj 15

Komedia policji, czy może komenda pomyłki? Ciężko powiedzieć…

Przeszło rok temu, w lutym 2008 roku, do drzwi Piotra D. zapukała niespodzianka w postaci antyterrorystów. Pukanie to zresztą eufemizm, notatka prasowa wspomina o waleniu w drzwi. Piotr D., w bokserkach i podkoszulku, podszedł do drzwi i je otworzył. Była godzina szósta rano.

Jednocześnie okazało się, choć nikt jeszcze o tym nie wiedział, że była to ostatnia godzina zdrowia Piotra D. Piotr odwrócił się plecami do drzwi, chcąc wejść w głąb mieszkania i usunąć się z drogi (tak twierdzi). Po obrocie, poczuł uderzenie, poleciał pod okno i znalazł się na ziemi. Jak się później okazało – miał złamany kręgosłup. A na podkoszulce – ślad buta.

Teraz, co nie dziwi, żąda 200 tysięcy złotych odszkodowania. Pozwana jest Komenda Wojewódzka Policji w Białymstoku. KWP jednak płacić nie chce, gdyż… doszło do pomyłki. Sąd uznał, że rzeczywiście – dopozwanym w sprawie będzie Komenda Główna Policji. Jak to powiedział mecenas Radwański, obrońca policji – “My tylko dostaliśmy polecenie udania się w to miejsce. My jesteśmy tylko z Białegostoku” (źródło TVN24).

I teraz tak się zastanawiam o co ta policja jest tak w zasadzie oskarżona. O to, że weszła nie do tego mieszkania? To możliwe, ale z całej lektury doniesień prasowo medialnych wnoszę, że jednak o złamanie kręgosłupa. Więc co to za pomyłka do cholery? Gdyby Piotr D. był owym poszukiwanym przestępcą, to co? Można by mu złamać kręgosłup? Czegoś tu nie rozumiem…

Przypomnę tylko, że był to gość w podkoszulce i bokserkach. I przytoczę parę zdań z Rozporządzenia Rady Ministrów, z dnia 17 września 1990 r. w sprawie określenia przypadków oraz warunków i sposobów użycia przez policjantów środków przymusu bezpośredniego:

§ 2.1. Policjant powinien stosować środki przymusu bezpośredniego w taki sposób, aby osiągnięcie podporządkowania się wydanym na podstawie prawa poleceniom powodowało możliwie najmniejszą dolegliwość

§ 3.Policjant ma prawo stosować następujące środki przymusu bezpośredniego:
1) siłę fizyczną w postaci chwytów obezwładniających oraz podobnych technik obrony lub ataku,

§ 5.2. Używając siły fizycznej, nie wolno zadawać uderzeń, chyba że policjant działa w obronie koniecznej albo w celu odparcia zamachu na życie, zdrowie ludzkie lub mienie.

No to tyle, wnioski pozostawiam P.T. Czytelnikom. I życzę mniej pomyłek, także w zakresie używania środków przymusu bezpośredniego.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
maj 14

Mózg, to może zresztą niezbyt trafne słowo. Nazwałem ten wpis mózgościskiem dziennikarza, ale równie dobrze mogłem to nazwać “kredytem hipotecznym”, “ciągarką do stali” czy też “pożyczką na raty bez konieczności spłaty” – bo tytuł w zasadzie z wpisem ma mieć niewiele wspólnego.

Dlaczego? Ano dlatego, że wiadomości ONET-u fundnęły mi dzisiaj doskonałą zabawę. Jako źródło podany jest PAP, nie wiem gdzie powstało konkretnie to wiekopomne dzieło kunsztu dziennikarskiego, ale to akurat ma znaczenie pomniejsze.

Tytuł wiadomości, muszę przyznać, chwytliwy. “Napad na komendę policji w Radomiu“. Zapowiada się zgoła sensacyjnie, co najmniej jak film akcji z Bruce Willisem w roli pistoletu. Zasiadam więc do czytania, z wypiekami na uszach, bo wiadomo – coś się dzieje, człowiek chce się dowiedzieć.

Otóż napad na komendę policji okazuje się atakiem nożem na policjanta i pracownika ochrony z recepcji Komendy Wojewódzkiej Policji. No atak po byku. Dobrze, że obok było trzech innych policjantów, którzy gościa obezwładnili, gdyby nie to, to mur beton, że krew by się lała, SPAP* prosił o pomoc Grom i Fromozę a media… Ano tak, z mediami nic by się nie zmieniło. Atak, to atak, nie?

Zresztą, jak dobrze się nad tym zastanowić, to atak był prawie terrorystyczny. A tak. Przecież takim nożem można było wydłubać zaprawę spomiędzy cegieł i komenda poszłaby w… w zapomnienie. Żeby to chociaz napisali “Atak na komendzie policji”, to nie…

*) Samodzielny Pododział Antyterrorystyczny Policji, jakby ktoś nie wiedział.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,