No dobra, wiele osób odwiedza ten blog (aż się zdziwiłem!), więc pora napisać coś o świńskiej grypie, a nie rozwodzić się na temat pandemii, jak uczyniłem to w poprzednim wpisie pandemia i świńska grypa.
Drażni mnie ta cała sytuacja, tak całkiem poważnie. Denerwują mnie wiadomości, gdzie 90% stanowi informacja o tym, że gdzieś tam hospitalizowano kogoś z takim to a takim podejrzeniem, a gdzie indziej kogo innego. Epatowanie tłuszczy przekonaniem, że już za chwilę, już za momencik, wszyscy będziemy mogli onanizować się ryzykiem owej grypy w Polsce.
W zeszłym wieku, znaczy się w XX, bo to nie tak dawno, zdarzyły się trzy pandemie. Co to jest pandemia pisałem również w poprzednim wpisie o świńskiej grypie – link wyżej. Tuż po I Wojnie Światowej (Wielkiej Wojnie, jak to wtedy nazywano), w latach 1918-1919 świat obiegła hiszpanka zbierając żniwo pięćdziesięciu milionów dusz. Następne były łagodniejsze – w 1957 azjatka zabiła milion osób, w 1968 grypa z Hong-Kongu – kolejny milion. Poza hiszpanką, dwie kolejne były mutacjami właśnie świńskiej grypy.
No i to były pandemie. Tymczasem, na chwilę obecną, świńska grypa zabiła 150 osób. Ptasia grypa, parę lat temu, zabiła około 100 osób. Jasne, to się jeszcze nie skończyło i bardzo żal każdego istnienia ludzkiego… Tylko mało kto zdaje sobie sprawę z różnych faktów… A potem przyszedł raport WHO i co się okazało? Że tak naprawdę (potwierdzono, a nie słuchano komunikatów) to zmarło kilkanaście osób…
Ptasia grypa dziwnie zbiegła się z premierą nowego antywirusa, nie pamiętam już jego nazwy. Niecierpliwie oczekuję informacji o nowym antywirusie. Nawiasem mówiąc – ludzkość nie zna jeszcze całkowicie skutecznej szczepionki, lub całkowicie skutecznego antywirusa przeciwko grypie. Grypie – tej zwykłej.
Teraz uwaga – co roku, w USA na grypę umiera 36 tysięcy osób. Co roku, na całym świecie, na grypę umiera 700 tysięcy osób! Mowa jest o zwykłej grypie, nie ptasiej, nie świńskiej. Ale jasne, lepiej się straszyć i napędzać zakupy nieskutecznych szczepionek przez biedną, wystraszoną masę. Nie dajmy się zwariować, koncerny farmaceutyczne i tak biedne nie są.
A świńska grypa to podkładanie świni biednym ludziom. Wcześniej wspomniana szczepionka nie była całkowicie skuteczna, kosztowała 150 złotych za dawkę… No i przerażone społeczeństwo sobie te dawki aplikowało. Nie wiadomo tylko po co.