Harry Potter i Zakon Feniksa

Harry Potter i Zakon Feniksa (Joanne Kathleen Rowling)

To już piąta część przygód młodego czarodzieja, Heńka Garncarza (cięzko mi się ciągle pisze Harry Potter, a do tego samego się to sprowadza, ostatecznie). Harry ma już 15 lat, znaczy się nie jest już takim szczawiem, jak na przykład z okazji tomu Harry Potter i Kamień Filozoficzny, gdzie miał lat jedenaście, ale nadal jest takim samym idiotą, więc…

Więc w zasadzie nic się nie zmienia. Choć tutaj ładnie jest pokazane, że nawet idiota może mieć rację, a system jest przeciwko niemu – chodzi mi o zaklęcie do przepędzenia dementorów, jak to bronił swojego tłustawego braciszka ciotecznego Dudleya, bodajże. Jasnym jest, że sam by sobie nie poradził, no ale ma patrona, Albusa Dumbledora, który doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że łatwo jest sterować ludźmi, którzy serce mają mężczne a czyste, za to umysł nieskażony jakimiś głębszymi zawirowaniami. To się pisarce udaje doskonale – rysowanie postaci. Choć później da ciała, że aż przykro patrzeć, ale to w kolejnych recenzjach.

Najwspanialszy rozdział z tego tomu, może nawet z całego cyklu, to rozdział 36 – “The Only One He Ever Feared” czyli “Jedyny, którego zawsze się bał“. I choć osobiście napisałbym go trochę inaczej, wykazałbym jeszcze większą… Ach tak, nie napisałem kogo on dotyczy. Dotyczy Voldemorta, który boi się Dumbledora. No, może wydaje mu się, że nie do końca się boi, ale jednak. W każdym razie, wykazałbym jeszcze większą przewagę starego Albusa nad też głupkowatym (ale nie tak, jak Potter, trzeba przyznać) Voldemortem. Wspaniałe fragmenty, gdy Dumbledore idzie nawet nie wyciągnowszy różdżki, a Voldemort się cofa, fragmenty gdy mówi do niego spokojnym głosem “It was foolish to come here tonight, Tom”, czyli “To było głupie, przychodzić tu dzisiaj, Tom” (wolę czytać w oryginale). Piękne. Albo to, jak Bellatrix Lestrange, najpilniejsza i najzdolniejsza uczennica Voldemorta nie potrafiła się obronić przed figurami ożywionymi przez Dumbledora jednym machnięciem różdżki, choć zasypywała je (owe figury) gradem zaklęć.

Dla tego rozdziału warto przeczytać cały cykl. Polecam, choć uwagi – jak w poprzednich częściach cyklu. A książka, jak to książka :)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,


SetPageWidth