Wpisy oznaczone ‘Tłumacz’

Zimistrz

Zimistrz (Wintersmith), to humorystyczna powieść fantasy Terry Pratchetta, wydana w 2006 r. W Polsce ukazała się w 2007 r. Jest to trzydziesta piąta część długiego cyklu Świat Dysku, i trzecia zaliczana do podcyklu o Tiffany Obolałej / Akwili Dokuczliwej.

Od razu wyjaśnię różnicę – dwie pierwsze książki cyklu tłumaczyła pani Dorota Malinowska-Grupińska i imię głównej bohaterki ujęła jako Akwila Dokuczliwa, trzecią książkę tłumaczył pan Piotr Cholewa (tłumacz zdecydowanej większości książek Świata Dysku) i przełożył imię bohaterki na Tiffany Obolała. To drugie tłumaczenie jest mi bliższe, szczególnie, iż imię w oryginale brzmi Tiffany Aching. No ciężko się przyczepić.

Wydany niedawno w Polsce “Zimistrz” to kolejna książka z historią zmagań młodej czarownicy. Tym razem czarownica ma lat 13 a zmaga się z Zimistrzem – duchem zimy.

Wskutek protestów czytelników jest to pierwsza książka z tego cyklu nie tłumaczona przez Dorotę Malinowskią-Grupińską, ale przez Piotra Cholewę, przez co zmianie uległy nazwy i pojęcia, tak więc poza zmianą imienia samej bohaterki nastąpił szereg innych zmian, m.in. Współżycz jest wspomniany jako Ulowiec, babcia Dokuczliwa w Zimistrzu stała się babcią Obolałą.

Zimistrz omyłkowo bierze Tiffany za Panią Lato i zakochuje się w niej, co sprowadza katastrofalny atak zimowej pogody na Kredę. Tiffany wspomagają czarownice z Lancre, Fik Mik Figle oraz Roland, podkochujący się w niej syn lokalnego barona.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Kapelusz pełen nieba

Kapelusz pełen nieba (A Hat Full of Sky), to humorystyczna powieść fantasy Terry Pratchetta, wydana w 2004 r. W Polsce ukazała się w 2005 r. Jest to trzydziesta druga część długiego cyklu Świat Dysku, i druga zaliczana do podcyklu o Tiffany Obolałej / Akwili Dokuczliwej.

Od razu wyjaśnię różnicę – dwie pierwsze książki cyklu tłumaczyła pani Dorota Malinowska-Grupińska i imię głównej bohaterki ujęła jako Akwila Dokuczliwa, trzecią książkę tłumaczył pan Piotr Cholewa (tłumacz zdecydowanej większości książek Świata Dysku) i przełożył imię bohaterki na Tiffany Obolała. To drugie tłumaczenie jest mi bliższe, szczególnie, iż imię w oryginale brzmi Tiffany Aching. No ciężko się przyczepić.

“Kapelusz pełen nieba” opowiada o tym, jak 11-letnia Tiffany wkracza w świat czarownic z Lancre. Terminuje u panny Libelli, nawiązuje kontakty z rówieśniczkami i bierze udział w dorocznych Próbach Czarownic. Dochodzi wówczas do ostatecznej konfrontacji z pasożytniczą istotą zwaną współżyczem, który ściga młodą czarownicę i próbuje zawładnąć jej umysłem.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Wolni Ciutludzie

Wolni Ciutludzie (The Wee Free Men), to humorystyczna powieść fantasy Terry Pratchetta, wydana w 2003 r. W Polsce ukazała się w 2005 r. Jest to trzydziesta część długiego cyklu Świat Dysku, i pierwsza zaliczana do podcyklu o Tiffany Obolałej / Akwili Dokuczliwej.

Od razu wyjaśnię różnicę – dwie pierwsze książki cyklu tłumaczyła pani Dorota Malinowska-Grupińska i imię głównej bohaterki ujęła jako Akwila Dokuczliwa, trzecią książkę tłumaczył pan Piotr Cholewa (tłumacz zdecydowanej większości książek Świata Dysku) i przełożył imię bohaterki na Tiffany Obolała. To drugie tłumaczenie jest mi bliższe, szczególnie, iż imię w oryginale brzmi Tiffany Aching. No ciężko się przyczepić.

Tiffany to mała czarownica, która próbuje uratować swojego brata Bywarta (Wentworth) ze szpon Królowej (nie wolno wyjawić jej imienia, gdyż zjawia się ona jak na zawołanie, a tego byście nie chcieli). W “Wolnych ciutludziach” Tiffany ma dziewięć lat i musi stawić czoła Królowej Elfów, która próbuje zawładnąć Kredą przy pomocy snów i potworów.

Tiffany pomagają Fik Mik Figle (Nac Mac Feegle), którym tymczasowo przewodzi. W finale wygania Królową, a Babcia Weatherwax zdejmuje przed dziewczynką kapelusz, co jest oznaką najwyższego szacunku w świecie czarownic.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Cykl o Moist von Lipwigu

Cykl o Moist von Lipwigu to jeden ze świeższych cykli w Polsce (w kontekście tłumaczenia – pierwszy tom wyszedł w 2008 roku, a na świecie… w 2004). Jest to też jeden z cykli najkrótszych.

Jednakowoż, jest to też jeden z tych najlepszych. Wnosi świeżość do książek Pratchetta, odejście od pewnych szablonów, które w swej prozie prędzej czy później stosuje każdy pisarz, nawet ten najlepszy. Chyba, że ogólnie mało pisze.

Książki z tego cyklu dzieją się głównie w Ankh-Morpork, a celem autora jest ukazanie bardzo różnorodnych – a jednak bardzo podobnych – mechanizmów państwa. Znajdziemy książkę o tym jak tworzy się poczta i zbieranie znaczków, o świecie finansów i banków a w przygotowaniu – o podatkach.

Przyznaję, że to odświeżenie doskonale robi – książki, które po czasie pewnie zrównam z cyklem o Śmierci, czy z cyklem o Straży Miejskiej – na razie czyta się… jeszcze lepiej. Choć sam nie bardzo w to wierzę.

Polecam zdecydowanie.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 komentarz


Świat Dysku

Świat Dysku to bardzo długi cykl, bardzo dobrego autora. Terry Pratchett to prawie ikona powieści fantasy i science fiction – i choć zazwyczaj mówienie o autorze per ikona źle wróży i recenzji i autorowi – tym razem ciężko tego uniknąć.

Akcja powieści (w liczbie mnogiej) toczy się na wyimaginowanym dysku – magicznym świecie, który spoczywa na grzbiecie czterech słoni (ogólnie było ich pięć, ale piąty wyrżnął w sam dysk – historia spowita mgiełką tajemnicy) a słonie stoją na grzbiecie ogromnego żółwia – A’Tuina, który spokojnie płynie sobie poprzez wszechświat. A propos – słonie też mają swoje imiona – Berila, Tubul, Wielki T’Phon i Jerakeen.

Niektóre książki tworzą osobne cykle, które, cały czas dziejąc się w świecie dysku, łączą główni bohaterowie. Oczywiście owi bohaterowie występują i w innych częściach – ale są już poboczni. Można wyróżnić kilka takich cykli (omówię je w dalszych wpisach): cykl o Rincewindzie, Śmierci, Straży Miejskiej, Moist von Lipwigu, Czarownicach z Lancre i o Tiffany Obolałej (w pierwszym tłumaczeniu – Akwili Dokuczliwej). Autorem większości tłumaczeń (i to naprawdę dobrych) jest Piotr Cholewa.

W całym cyklu Świat Dysku można znaleźć książki nie pasujące do głównych podcykli, że tak je nazwę, ale nic nie tracą z charakteru samego świata. Pratchett w swoich książkach zaczął od prostej parodii literatury fantasy a zakończył na doskonałych parodiach i odniesieniach do kultury masowej, religii i innych wydarzeń / zjawisk, które są ważne lub masowe w naszej kulturze.

Szczerze polecam cały cykl, nie tylko z powodów wymienionych wyżej – przede wszystkim te książki tryskają humorem. Dosyć specyficznym, przyznaję, ale… Naprawdę jest z czego się pośmiać. I nie są to żarty typu “Dupa! Ha, ha, jakie śmieszne!”. Choć i takie są parodiowane…

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarzy: 21


Terry Pratchett

Terry Pratchett, a ściślej Sir Terence David John Pratchett OBE – jeden z najbardziej rozpoznawanych autorów fantasy i science fiction. Jego najbardziej znane dzieła to cykl Świat Dysku, oraz dwie trylogie – Johnny’ego Maxwella oraz Nomów.

Terry Pratchett był w latach dziewięćdziesiątych najlepiej sprzedającym się pisarzem w Wielkiej Brytanii, a jego ksiązki zostały przetłumaczone na 33 języki. W Polsce jest również bardzo popularny – również wśród ludzi, którzy nie przpadają za rodzajem literackim jaki reprezentuje. Te książki po prostu trzeba przeczytać, jeżeli ktoś ma dosyć specyficze poczucie humoru. Ja mam, to czytam.

Nie wiem co to znaczy specyficzne – nie umiem go wyjaśnić… Właśnie dlatego nazwałem ten humor specyficznym i to musi wystarczyć. Albo może spróbuję tak – w 1988 roku, Pratchett został kawalerem Orderu Imperium Brytyjskiego (to te literki OBE) za zasługi dla literatury i skomentował to w typowy dla siebie sposób: “Sądziłem, że ‘zasługi dla literatury’ oznaczają powstrzymywanie się od pisania”. I to mi się właśnie podoba.

Wkrótcę zacznę pisać o cyklu Świat Dysku (oraz o jego poszczególnych podcyklach) stąd sylwetka autora. Oczywiście pal diabli życiorys – od tego są strony oficjalne i tak dalej. Autora – zdecydowanie polecam.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarzy: 44


Harry Potter i Insygnia Śmierci

Harry Potter i Insygnia Śmierci (Joanne Kathleen Rowling)

Zacznę może od najgorszego – tłumaczenie. Jest to zdecydowanie najgorzej przetłumaczony tom, co ciekawe, tłumacz się nie zmienił – ciągle robił to pan Polkowski. O ile w poprzednich tomach nie poradził sobie najgorzej, o tyle ten siódmy o pomstę do nieba woła. Jeżeli tylko masz możliwość – czytaj w oryginale.

Autorka konsekwentnie, choć niezbyt umiejętnie, ciągle usiłuje przekonać czytelnika, iż Snape jednak jest tym złym. Zaczęło się w książce Harry Potter i Książę Półkrwi (bo wcześniej wydawał się zły Potterowi, a potem okazywał dobry – no ale to były drobiazgi w porównaniu z zabiciem Dumbledora w szóstym tomie). Uważny czytelnik widzi jednak kto jest podwójnym agentem, a kto nie.

Książka, jak zwykle, kończy się dobrze, Voldemort ginie, brawo. Byłoby to całkowicie nielogiczne, więc autorka sprytnie wsparła się kolejnymi magicznymi przedmiotami – tytułowymi insygniami śmierci. Nie chce mi się tego opisywać, ale od biedy ujdzie.

Scena śmierci Voldemorta jest niezła, naprawdę. Kojarzy mi się z najlepszym rozdziałem tomu piątego – Harry Potter i Zakon Feniksa, tyle, że tym razem Toma strofuje Harry.

Jednak ciągle drażni mnie brak konsekwencji. Dumbledore wykradający te insygnia w najgłupszy możliwy sposób… W końcu, do diaska, był największym czarodziejem świata, po co się bawił w gierki Voldemorta? Powinien przełamywać jego czary, a nie godzić się na grę według jego zasad.

No i ostatecznie kto był największym czarodziejem w świecie wykreowanym przez panią Rowling? Dumbledore, jasne. Oczywiście miłoby było, gdyby to było konsekwentne, ale niech tam. A zaszczytne drugie przypada… Severusowi Snape. Przyznaję, że od pierwszego tomu mi się podobał – może dlatego, że nie brakowało mu inteligencji, w odróżnieniu od sami wiecie kogo… Nie Sami Wiecie Kogo, tylko właśnie sami wiecie kogo, a więc Pottera. Konsekwentnego idioty.

I tym optymistycznym akcentem…

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Harry Potter i Książę Półkrwi

Harry Potter i Książę Półkrwi (Joanne Kathleen Rowling)

To mogłaby być dobra część, naprawdę. Akcja rozwija się coraz bardziej i w ogóle. Wszystko zmierza ku finałowi. Słaba próba ostatecznego odkrycia, iż to Snape jest tym złym. A raczej – ostatecznego zasugerowania, bo dla czytających ze zrozumieniem, jasnym jest, iż Snape jest tym dobrym. No, w każdym razie – inteligentnym i stojącym po stronie dobra a przeciwko Voldemortowi, bo czy tak ogólnie jest dobry, to mam poważne wątpliwości.

Z pewnością jednak jest mądrzejszy od ciągle konsekwentnie rysowanego Pottera, ciężkiego tłuka. Nie chodzi tu o tłuczka od książkowej gry Quidditch, tylko ciągle o idiotę.

Gorzej, że z powodu fabuły, całkowicie rozmył się obraz Albusa Dumbledore. Niestety, z potężnego czarodzieja (ba, jeszcze jeden tom wcześniej… Harry Potter i Zakon Feniksa) autorka zrobiła starego, stetryczałego cymbała (to się akurat wyjaśni w tomie siódmym) i gościa, którego potrafi pokonać byle Malfoy. Żenujące, proszę ja Was, żenujące. Jasne, usiłowała to uzasadnić. Udało się to autorce mniej więcej tak, jak przekonywanie Polaków przez premiera Tuska, że u nas kryzysu to wcale nie ma, swego czasu.

Ogólnie, w tym tomie dowiadujemy się prawie wszystkiego. Są rzeczy, które trzeba będzie jeszcze wyjaśnić i w tomie siódmym niewątpliwie to się stało – ale o tym napiszę później. Tom byłby całkiem niezły, gdyby nie to załamanie linii dyrektora szkoły. No nie pasuje kompletnie, przykro mi.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 komentarz


Harry Potter i Zakon Feniksa

Harry Potter i Zakon Feniksa (Joanne Kathleen Rowling)

To już piąta część przygód młodego czarodzieja, Heńka Garncarza (cięzko mi się ciągle pisze Harry Potter, a do tego samego się to sprowadza, ostatecznie). Harry ma już 15 lat, znaczy się nie jest już takim szczawiem, jak na przykład z okazji tomu Harry Potter i Kamień Filozoficzny, gdzie miał lat jedenaście, ale nadal jest takim samym idiotą, więc…

Więc w zasadzie nic się nie zmienia. Choć tutaj ładnie jest pokazane, że nawet idiota może mieć rację, a system jest przeciwko niemu – chodzi mi o zaklęcie do przepędzenia dementorów, jak to bronił swojego tłustawego braciszka ciotecznego Dudleya, bodajże. Jasnym jest, że sam by sobie nie poradził, no ale ma patrona, Albusa Dumbledora, który doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że łatwo jest sterować ludźmi, którzy serce mają mężczne a czyste, za to umysł nieskażony jakimiś głębszymi zawirowaniami. To się pisarce udaje doskonale – rysowanie postaci. Choć później da ciała, że aż przykro patrzeć, ale to w kolejnych recenzjach.

Najwspanialszy rozdział z tego tomu, może nawet z całego cyklu, to rozdział 36 – “The Only One He Ever Feared” czyli “Jedyny, którego zawsze się bał“. I choć osobiście napisałbym go trochę inaczej, wykazałbym jeszcze większą… Ach tak, nie napisałem kogo on dotyczy. Dotyczy Voldemorta, który boi się Dumbledora. No, może wydaje mu się, że nie do końca się boi, ale jednak. W każdym razie, wykazałbym jeszcze większą przewagę starego Albusa nad też głupkowatym (ale nie tak, jak Potter, trzeba przyznać) Voldemortem. Wspaniałe fragmenty, gdy Dumbledore idzie nawet nie wyciągnowszy różdżki, a Voldemort się cofa, fragmenty gdy mówi do niego spokojnym głosem “It was foolish to come here tonight, Tom”, czyli “To było głupie, przychodzić tu dzisiaj, Tom” (wolę czytać w oryginale). Piękne. Albo to, jak Bellatrix Lestrange, najpilniejsza i najzdolniejsza uczennica Voldemorta nie potrafiła się obronić przed figurami ożywionymi przez Dumbledora jednym machnięciem różdżki, choć zasypywała je (owe figury) gradem zaklęć.

Dla tego rozdziału warto przeczytać cały cykl. Polecam, choć uwagi – jak w poprzednich częściach cyklu. A książka, jak to książka :)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 komentarz


Harry Potter i Czara Ognia

Harry Potter i Czara Ognia (Joanne Kathleen Rowling)

Czwarty tom przygód młodego czarodzieja, Harrego Pottera. Jeszcze bardziej rozwinięty niż trzy poprzednie części, do tego stopnia, że chyba aż za bardzo. Niestety, w akcji widać dłużyzny, które jak najbardziej mają wpływ na fabułę – ale można je było napisać trzy razy krócej. Przez co niewątpliwie narracja zyskałaby na płynności i lekkości. Nie wiem co było powodem przedłużeń – może skłonności autorki do pisania długo i namiętnie (a po sukcesie poprzednich tomów mogła sobie na to pozwolić) czy procent od ceny w tantiemach… Wiadomo, im grubsze dzieło, tym droższe.

No, nieważne. Mimo tych dłużyzn, gdy machniemy na nie ręką – książkę czyta się dobrze. Oczywiście cały smak psuje tom poprzedni – Harry Potter i więzień Azkabanu. Czemu? Z powodu tego nieszczęsnego zmieniacza czasu.

Jest moment, gdy Potter przenosi się na cmentarz i tam Voldemort (może niektórzy nie wiedzą – główny czarny charakterek) odzyskuje ciało, bo dotychczas był tylko cząstką duszy. Rozszczepionej, jak się później dowiemy, ale nie o to chodzi – ważne, że taki sukinsyn a duszę jednak miał. Jest nadzieja dla paru polityków.

Cóż szkodziło wziąć zmieniacz czasu (gdy sytuacja już się wyjaśniła) i zamiast Pottera posłać tam kiludziesięciu aurorów (takie ichnie jednostki specjalne)? Otóż wyjaśnienie jest jedno – nie pasowałoby do dalszej fabuły i kolejnych tomów by nie było, albowiem Voldemort byłby martwy. W sensie – trzeba by poszukać innych cząstek, ale Biały Trzmiel (Albus to biały po łacinie a Dumbledore to trzmiel po angielsku) już by sobie z tym poradził.

Z bohaterów – Potter jak zwykle jest pół idiotą, a może nawet całym i… tyle. Przynajmniej postać jest konsekwentnie narysowana. I tak polecam, bo jak nie zwracać uwagi na to, że przydługie – to czyta się dobrze.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy



SetPageWidth