Wpisy oznaczone ‘Wątek’

Czarodzicielstwo

Czarodzicielstwo (Sourcery) to humorystyczna powieść fantasy Terry Pratchetta, wydana w 1988 roku w tak zwanym świecie, a w Polsce ukazała się po raz pierwszy już tylko 9 lat później, w 1997 r. Jest to piąta część długiego cyklu Świat Dysku, zaliczana do podcyklu o przygodach Rincewinda. W tym podcyklu jest trzecia, więc dlatego to na nią wypadło.

Na Dysku pojawił się Czarodziciel – potężny mag będący zarazem źródłem magii, który zamierza podporządkować cały Dysk swoim kolegom po fachu. Przeszkodzić mu w tym próbują mag-nieudacznik Rincewind, córka Cohena Barbarzyńcy, Conena (Conina, w sumie to fryzjerka, ale z niezłymi genami po ojcu) oraz Nijel Niszczyciel (Nijel the Destroyer).

W książce pojawiają się ciekawe wątki, od gry ze Śmiercią (Death), poprzez rozmaite legendy irlandzkie. Ciągle jest to świat niedopracowany, ale rozwija się znacznie.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy


Cykl o Straży Miejskiej

O właśnie, to jest to… W poprzednim wpisie, Cykl o Śmierci, pisałem, że zdradzę, który cykl uważam za najlepszy. Otóż jest to właśnie Cykl o Straży Miejskiej. Może dlatego, że zazwyczaj lubię kryminały.

Zazwyczaj wydarzenia z cyklu dzieją się w mieście (w końcu straż miejska a nie gminna) Ankh-Morpork (jest to też najczęściej w cyklu opisywane miasto). Głównym wątkiem cyklu jest oczywiście policja i, co bardzo ciekawe, kryminalistyka. Oczywiście różne części poruszają też tematy specyficzne dla siebie, ale to są takie ogólne, które znajdują się w każdym tomie (no, kryminalistyka dojrzewa trochę później). Do tego świetne są opisy polityki rządzącej… może nie światem, ale tak lokalnie…

Głównymi postaciami Cykl o Straży Miejskiej są, co chyba jest jasne, sami strażnicy. Ci najważniejsi to – sir Samuel Vimes (kapitan, później komendant Straży, diuk Ankh), Marchewa Żelaznywładson (krasnolud – przez adopcję, wzrost około dwóch metrów, ufność i patrzenie na wprost – to jego dewiza, ale idzie w parzez ogromną charyzmą, więc mu nie przeszkadza – najprawdopodobniej prawowity potomek rodu królewskiego Ankh-Morporok), Delfina Angua von Überwald (wilkołak, dziewczyna Marchewy), Frederick Fred Colon (wieczny sierżant, choć bywał degradowany wielokrotnie a zdarzało mu się też pełnić obowiązki kapitana – najdłuższy stażem strażnik, co naprawdę nie oznacza najlepszego), Cecil W. St J. Nobby Nobbs (w odróżnieniu od poprzedniego wieczny kapral, potrzebował dokumentu oficjalnie potwierdzającego jego człowieczeństwo), Detrytus (pierwszy troll w straży, doczekał się stopnia sierżanta i hełmu schładzającego – dzięki czemu jest mądrzejszy, albowiem krzem lepiej pracuje na zimno), Cudo Tyłeczek (Cheri, pierwszy krasnolud, który przyznał publicznie że jest kobietą i to manifestował – jednocześnie alchemiczka a co za tym idzie – pierwszy technik kryminalistyki).

Rzecz jasna to nie zamyka listy funkcjonariuszy Straży Miejskiej, ani nawet nie zasługuje na nazwę listy okrojonej. Ot, taki wstęp. Cykl o Straży Miejskiej – to książki, które musisz przeczytać.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarzy: 4


Harry Potter i więzień Azkabanu

Harry Potter i więzień Azkabanu (Joanne Kathleen Rowling)

To już trzeci tom przygód młodego czarodzieja Harrego Pottera, jaki omawiamy. Wcześniej omówiliśmy część pierwszą, Harry Potter i kamień filozoficzny, oraz część drugą, Harry Potter i komnata tajemnic.

Część trzecia odstaje od swoich poprzedniczek. Odstaje na plus, rzecz jasna. Po pierwsze – akcja jest zgrabniejsza, po drugie historia spójniejsza, ładnie (co akurat nie było trudne do uzyskania, ale dobrze wygląda) zazębiająca się o kolejne (i poprzednie – co wyjaśnię za chwilę) wątki.

Resumując, książka jest dłuższa i lepsza. Czy to oznacza, że jest dobra? W pewnym sensie. Ma jeden minus, który całkowicie ją dyskwalifikuje – tak samo zresztą jak masowo dyskwalifikuje inne książki z cyklu! Łącznie z tymi jeszcze (gdy pani Rowling ją pisała) nie napisanymi… Powodem jest zmieniacz czasu. Taki rodzaj osobowego wehikułu, który zmienia czas. Nie wiadomo czy potrafi przenieść w przyszłość, ale na pewno potrafi w przeszłość, czego jesteśmy świadkami czytając książkę.

Niestety, wprowadzenie zmieniacza zgrabnie przeprowadza nas przez fabułę, pasuje, ale kompletnie nie tłumaczy, dlaczego zmieniacz nie był używany wcześniej ani nie będzie używany później (w którymś z następnych tomów zmieniacz jest wspominany kolejny raz – jako rozbite szczątki – nie jest napisane czemu nie można “zrobić” kolejnych). A w wielu momentach taki zmieniacz by się przydał – ot, ktoś mógłby cofnąć się w lata młodości Voldemorta i zabić go jako to dziecko w kołysce. Oczywiście nie warto wysyłać mocno przereklamowanej hydry.

Książka jest na pewno lepsza od swoich poprzedniczek i gdyby nie ten nieszczęsny zmieniacz… to bym ją polecił z czystym sumieniem. A tak polecam z drżeniem sumienia delikatnie naginanego.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy



SetPageWidth