Królestwo

Topnieje sen, przynosząc jawę
tak obrzydliwą w swym majestacie.
Kościół odarty z wątpliwości,
nawę wypełnia tłum monolityczny.

Jednokierunkowe spojrzenie, bez
świateł mijania, bez wskazań
prędkości, z odbijaczami
wiecznie wiszącymi na burcie.

Odrapane idee, przeżarte poglądami
uniwersalnymi, średnimi i całkowicie
znormalizowanymi na spędach
bydła omawiane po trzykroć.

Choroba wspólnoty intelektualnej
ironicznie nazwana, choć twierdzenie
to jest obce masowej publiczności.
Zapadam w sen z taką perspektywą

po to, by znów obudzić sie
w koszmarze codzienności.
I nawet ta krótka chwila
warta jest królestwa jawy.

Jedna odpowiedź Skomentuj

    Odpowiedz

    (Ctrl + Enter)