W zajęczej chatce
Na skraju wsi,
gdzie kogut pobierał myto,
wystraszone zające
dzieliły się tajemnicą.
- W czerwonej chałupie
szepce jeden z przejęciem
- za sałatę i marchew
możesz tam kupić szczęście.
Zmierzch już zapadał
i co inne słyszały
to pod osłoną nocy
skwapliwie wykonywały.
- Dziękuję – słychać głos
przyjmującego dary
- już jesteś szczęśliwy,
hokus pokus, czary mary.
Pół wsi się cieszyło,
ile to szczęścia mają.
Drugie pół też,
tyle marchwi wcinają.
Zdrowej, świeżej, z dostawą
a do tego sałata
bo za złudzenie szczęścia
brat odda brata.