Co Twoje, a co moje
Błagalne okrzyki, wznoszone ponad planem
przybite uchwytem, rozerwania niepoddane,
choć wielu próbowało, co chciało wybić się,
nie poddawajcie się, to przecież może udać się.
Podążaj drogą, niech będzie Ci przestrogą,
los Twoich kolegów, co teraz jako zbiegów
na ścianach powieszają, nagrody wyznaczają,
żywych – lub martwych, w więzieniach pożądają.
Szczęście nam dane, co gwałtem odebrane,
na ścianę wrzucam sprejem, maluję to na ścianie.
Na tej górze, na której stać nam dano,
no nie obiecywano czego by nam dać nie dano.
Pojęcia związanego, w kajdanach wleczonego,
przeciwko pożarciu tłumu rozszalałego.
Pijemy i palimy, resztę świata pierdolimy.
Niebagatelnie styl życia wzbogacimy
nie podążając ścieżką wyznaczaną nam przez życie,
przeznaczam czas na picie, przeznaczam na spożycie.
Szczęście nam dane, co gwałtem odebrane,
na ścianę wrzucam sprejem, maluję to na ścianie.
Słuchaj siebie, bo ziomal Cię podjebie
on na pałach wszystko powie, co wie i co się dowie
Nie ściemniam tu nikogo, Ty podążaj swoją drogą
patrz zawsze poprzez góry, wyciągaj z nieba chmury
I Słońce też zapoznaj, płomieni żaru doznaj,
na własnej skórze testuj co dobre, co bez sensu.
Co Twoje a co moje, zaznaczam jak nastroje.
Szczęście nam dane, co gwałtem odebrane,
na ścianę wrzucam sprejem, maluję to na ścianie.
I oto idzie, i klękają przed nim ludzie
na czole naznaczony a przez Boga pierdolony
to przekaz i przekaźnik, oglądalności wskaźnik
pojęcia najważniejsze, obecnie najmodniejsze,
produkcji ponad planem wartości wykazane.
Co Twoje a co moje, zaznaczam jak nastroje.
Szczęście nam dane, co gwałtem odebrane,
na ścianę wrzucam sprejem, maluję to na ścianie.