Żart wierszowany 1
Kocur fajkę ćmił, gdy młody podchodził
Powiedz mi staruszku, jakżeś ty mnie spłodził?
Zabierz mnie na panny, czy gdzie tam chodzicie
Zabierz mnie proszę, bo pragnę tego skrycie
Jesteś jeszcze młody, gdzie tam ci do tego
Ale ja chce juz, bo to cos nowego!
Nie dasz sobie rady, zaufaj staremu!
A dam sobie rade! Chce ufać nowemu!
Dobrze mówi kocur i prostuje nogi
Ale żebyś wiedział, to wysokie progi
Wiec naśladuj mnie w każdym tu szczególe
Może ci sie uda, pokochasz sie czule
Tylko nic samopas, nic nie po swojemu
Jak juz ci mówiłem, zaufaj staremu
Jasne, jasne – krzyczy młody, strasznie ucieszony
Może sobie tam wybiorę cos w rodzaju żony?
Idą obaj, ramię w ramię, dobrze im się szło
Ale przepaść zobaczyli i odległe dno
Trzeba skakać, mówi stary, mocno sie naprężył
Skoczył, ledwo sie zahaczył i siły wytężył
Młody skoczył lekko, odległość nie straszna
Szczęście go poniosło i siła go naszła
Ale tak jak stary, o rynnę sie trzyma
A staremu rynna w łapy juz sie wrzyna
Nie wytrzymam dłużej – sapie kocur stary
- spuszczam się. – Nie ma, stary, sprawy
Mnie tu jeszcze trzyma namiętności wulkan
Wiec jeśli pozwolisz to jeszcze porucham.