Posty otagowane ‘Płacz’

Pinokio (2009-6-9)

Wyciąłeś czarną dziurę w leśnym sercu
Na swoje podobieństwo kształtowałeś
Nieśmiałym kształtem pojawił się
Wzór twego życia wycięty w łyku
Ubierał twój rozum, kąpał się w słowach
Wycierał sercem i ukradł cię
I gdy wyrwałeś się, spisaleś szkody
Dłutem po drewnie, do samej krwi.

Wymiary serca (2009-6-8)

Precyzyjnie cięte diamentem
szkła serc niewidzialnosrebrne
Zanurzone krwawym odmętem
Rubinów spojrzenia gniewne
Oczy. Zastygłą masą gniewu
z wyrzutem duszy malowanym
pędzlem mistrza śpiewu
wiosennego latem przybranym.
Próg przeszli, łzą zmyty żal
Neurony przecięte zegarem
Tylko te oczy, wpatrzone w dal
w pogoni za czwartym wymiarem.

Poddaję się (2009-6-5)

Poddać się chcę, wtulić w milczenie poduszki
Zapłakać aż tak, by skończyły się łzy
Odejść gdzieś tam, gdzie wszystkie smutki
Znikną, przeminą a wtedy my
Jak gdyby nigdy nic sie nie stało
Spotkamy się, choćby przypadkiem,
do końca życia będzie nam mało
ale to tylko sen ukradkiem
wkradł się, zatoczył, złapał mą głowę,
niestety to tylko ciemności złuda
Bo ranek znowu podstawi nogę
Przede mną droga, [...]

Umierając (2009-5-29)

Stojąc nad przepaścią błagali Boga
aby nie przychodził im z pomocą
Nie po to samotnie przeszli życie
by na końcu podnieść ręce
W geście rezygnacji, czy modlitwy
to nie istotne w tej chwili
gdy tylko krok ich dzieli od otchłani
Spadną, lub ulecą w przestworza.

Po wszystkim (2009-4-7)

Zapamiętałem Cię
w dymie tytoniu
w szerokim uśmiechu
i w drodze do domu.
Tęskniłem za Tobą
w każdej minucie
gdy zachód Słońca
jak i o świcie.
Kochałem Cię
na wiele sposobów
od pierwszego wejrzenia
do wspólnego grobu.
Pragnąłem Cię
jak pragnie się wodę
jak chce się marzeń
i kocha nagrodę.
Chroniłem Cię
jak tylko się dało
może trochę za bardzo
może trochę za mało.
Żegnałem Cię
bez skargi na ustach
tylko reszta życia
jakaś taka pusta.

Mijamy (2009-4-1)

Suszymy wspomnienia w wazonach
pożółkłych mijającymi chwilami
kolejny raz przeglądamy
stosy albumów rodzinnych
przez palce się przesączają
roześmiane chwile, momenty
i zanim się obejrzymy
miast żyć – umieramy.

Wschód Księżyca (2009-3-29)

Gdy traktujesz mnie podle,
jak najgorszego śmiecia,
raduję się.
Gdy przechodzisz obojętnie,
milczysz bezlitośnie,
cieszę się.
Ta chwila jest bliska,
knuję intrygę…
Podłą, zdradziecką?
Wartą akurat ciebie.
Nie służę ci wiernie,
jak reszta psów,
nie jestem twą suką, nikt
nie wyrwał mi kłów.
Uderzę, zagryzę
zdetronizuję.
Wyślizgnę się bez szeptu
z tych wspólnych, pustych słów,
z kuchni, łóżka i domu.
W mym życiu idzie nów.

Bestia (2009-3-15)

Czas otworzyć oczy,
bo lepiej widać świat.
Zapada noc, bestia
zrywa się z łańcucha – tańcz.
Uciekaj i unikaj,
płacz i błagaj, dogoni Cię
nie zlituje się nad łzami,
niczym się nie wzruszy.
Zerwiesz sobie skórę z głowy
rozerwiesz ubranie
krzycząc i wyjąc rzucisz się,
masz mnie, bestio.

W chwili próby (2009-3-13)

Wiem, że właśnie w tych chwilach,
najgorszych momentach,
gdy najbardziej mnie potrzebujesz,
znikam jak spłoszony sen.
Wołasz i płaczesz, błagasz mnie,
nikt Cię nie słyszy,
tym bardziej ja,
łkasz coraz ciszej, zamykasz się.
Przysięgasz sobie,
klniesz się na duszę
i z całej siły,
już mnie nie kochasz.

Pożegnanie (2009-3-9)

To będzie nasze ostatnie spotkanie,
płaczę i szeptam: żegnaj, Kochanie
Całuję włosy, jednego żałuję
że nigdy więcej Cię nie poczuję
Twojej bliskości, ciepła Twojego
Twych ust, śmiechu perlistego.
Mocniej się wtulam, twarz chowam
na zawsze w sercu Cię zachowam.